Imigracja konieczna, ale niewystarczająca

Rada Doradcza ds. Migracji przedstawiła we wtorek swój roczny raport (od lewej: Marc Helbling, Petra Bendel, Meike Giordono-Scholz, Daniel Thym). /letni

Berlin – Niemiecka profesja medyczna staje się coraz bardziej zróżnicowana: od 2010 do 2020 liczba zagranicznych lekarzy wzrosła około dwuipółkrotnie. Wynika to z bieżącego raportu rocznego Rady Doradczej ds. Integracji i Migracji (SVR) na zewnątrz.

Imigracja jest zatem kluczowym sposobem złagodzenia rosnącego niedoboru wykwalifikowanych pracowników – ale Niemcy nie powinny ograniczać się do tego, ponieważ kłusownictwo wykwalifikowanych pracowników stwarza nowe problemy gdzie indziej.

„Bez specjalistów od imigrantów na wszystkich szczeblach – pandemia korony ponownie to pokazała – niemiecki system opieki zdrowotnej jest na skraju załamania”, powiedziała dziś prezydent SVR Petra Bendel podczas prezentacji rocznego raportu w Berlinie. Spojrzenie na liczby pokazuje, że wkład osób ze środowisk imigracyjnych i osób ze środowisk imigracyjnych jest kluczowy.

Przy 27,3% ponad jedna czwarta całego zawodu medycznego ma pochodzenie imigranckie. Spośród 410 000 lekarzy pracujących w Niemczech 130 000 wyemigrowało lub jest bezpośrednimi potomkami imigrantów.

Dla porównania: Według Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) 21,2 mln osób w Niemczech miało w 2019 r. pochodzenie imigracyjne, co odpowiada 26% populacji w niemieckich prywatnych gospodarstwach domowych – w związku z tym odsetek ten jest tylko nieznacznie wyższy w zawodzie medycznym.

Odsetek obcokrajowców w zawodzie medycznym jest czasem znacznie wyższy: 56 000 nie ma narodowości niemieckiej, czyli 13,7% wszystkich lekarzy wobec odsetka obcokrajowców 12,6% w populacji.

Występują tu jednak ogromne różnice regionalne: na przykład w Turyngii odsetek obcokrajowców w zawodzie medycznym wynosi 16,3% wobec 4,7% w całej populacji, w Saksonii od 15 do 5,2%. Z drugiej strony 16,8% mieszkańców Hamburga nie ma narodowości niemieckiej, ale 6,8% lekarzy. W Berlinie stosunek ten wynosi 19,4% w populacji wobec 10,1% w zawodach medycznych.

Najważniejszym krajem pochodzenia jest obecnie Syria z 4970 lekarzami – ponad jeden na stu lekarzy w Niemczech ma swoje korzenie w Lewant. 4514 lekarzy ma korzenie w Rumunii, następnie Grecja z 2723, Rosja z 2548 i Austria z 2415.

Proporcje te są nieco niższe we wszystkich zawodach związanych z opieką zdrowotną i opiekuńczą: przy 22,5% prawie jedna czwarta wszystkich pracowników systemu ochrony zdrowia miała w 2020 r. pochodzenie imigracyjne, czyli 940 tys. na 4,2 mln osób. Wszystkie grupy zawodowe łącznie, najważniejszymi krajami pochodzenia są Polska, Turcja, Rosja i Kazachstan.

Oprócz zawodu lekarza, odsetek osób ze środowisk imigracyjnych jest szczególnie wysoki w opiece geriatrycznej. To 30,1 proc. 15% pielęgniarek geriatrycznych nie ma obywatelstwa niemieckiego.

Niemiecki system opieki zdrowotnej nie mógłby bez tych ludzi działać. Skargi, które SVR zidentyfikował w swoim raporcie rocznym, są tym poważniejsze. Biorąc pod uwagę znaczny niedobór wykwalifikowanych pracowników w ostatnich latach, możliwości imigracji wykwalifikowanych pracowników znacznie się rozszerzyły. Jednak nadal istnieje duża potrzeba doskonalenia procedur potwierdzania odpowiednich kwalifikacji zawodowych.

Kraje związkowe są przede wszystkim odpowiedzialne za procedury uznania – w wyniku czego wymagania i warunki wstępne są niespójne i trudne do zrozumienia, zwłaszcza dla nowo przybyłych. Ponadto wystąpiły trudności we współpracy między różnymi organami.

Dlatego SVR zaleca uproszczenie procesów, lepsze ich powiązanie i standaryzację. Różne zaangażowane agencje muszą lepiej współpracować. Komitet dziewięciu profesorów proponuje skonsolidować umiejętności w centralnym urzędzie uznającym dla każdego stanu federalnego i wykorzystać potencjał bardziej zdigitalizowanej administracji.

W każdym razie SVR zaleca faworyzowanie szkolenia imigracji w bardziej ukierunkowany sposób zamiast kłusownictwa specjalistów już przeszkolonych za granicą. W ten sposób nie tylko wyeliminowane zostałyby długotrwałe procedury uznawania, ale również integracja wewnętrzna i zewnętrzna zostałaby znacznie uproszczona. „Jeśli rekrutowani są stażyści zamiast w pełni przeszkolonych specjalistów, pozwala to również uniknąć drenażu mózgów z krajów pochodzenia”, wyjaśnia SVR.

Ten sam drenaż mózgów jest również powodem, dla którego nie byłaby zrównoważoną strategią próba okiełznania niedoboru wykwalifikowanych pracowników w Niemczech wyłącznie poprzez imigrację. „To kwestia sprawiedliwości wobec krajów pochodzenia” – powiedział członek zarządu Steffen Mau. Przytoczył przykład Rumunii, gdzie kształcenie lekarzy odbywa się na koszt państwa. W kraju pracuje 60 tys., a już 20 tys. wyemigrowało. „Uważamy, że zwykłe przeglądanie wykwalifikowanych pracowników w kontekście globalnym nie ma sensu”.

W celu przeciwdziałania niedoborowi wykwalifikowanej siły roboczej w dłuższej perspektywie, oprócz ułatwienia imigracji, należy skupić się na tworzeniu dodatkowych miejsc nauki i wdrażaniu już niezbędnych środków: praca w służbie zdrowia musi być bardziej atrakcyjna, warunki pracy i wynagrodzenie należy poprawić, a status społeczny należy podnieść. © lau/aerzteblatt.de

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.