Jęczmień odrzuca przyspieszony proces i apeluje o perspektywy dla Bałkanów Zachodnich

  1. Strona główna
  2. Polityka

Przyjęty: Zaktualizowano:

Z: Anna Katharina Ahnefeld

Katarina Barley, wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, broni Ukrainy jako kraju kandydującego. W wywiadzie IPPEN.MEDIA ostrzega jednak przed utratą Bałkanów Zachodnich po drodze.

Bruksela – Czy Ukraina stanie się kandydatem do członkostwa w Unii Europejskiej? Komisja Europejska otworzyła śluzy w zeszłym tygodniu, kiedy podniosła rękę za kraj rozdarty wojną i Republikę Mołdawii. Prezydent Ukrainy był entuzjastyczny. Ukraina zasługuje na ten status, powiedział Wołodymyr Zełenskij w przekazie wideo. Rosja jest „bardzo zdenerwowana” aspiracjami Ukrainy do członkostwa w UE.

W rozmowie z IPPEN.MEDIA europejska polityk Katarina Barley (SPD), wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, również opowiada się za kandydaturą Ukrainy do UE. Decyzję w tej sprawie należy podjąć na szczycie europejskim 23 i 24 czerwca w Brukseli, kiedy spotka się Rada Europejska, a tym samym 27 szefów państw i rządów państw członkowskich. A to może być historyczne. Nigdy wcześniej nie przyznano statusu kandydata do UE krajowi pogrążonemu w wojnie.

Europolityk Katarina Barley (SPD) w wywiadzie IPPEN.MEDIA: Wiceprzewodnicząca PE popiera kandydaturę Ukrainy do członkostwa – ale ostrzega przed pośpiechem. © Florian Gaertner/photothek.net

Niemniej jednak: Pyrrusowe zwycięstwo, bo faktem jest, że eskalacja konfliktu na Ukrainie w pierwszej kolejności sprowadziła na stół krótkoterminową dyskusję o statusie kandydata. Przed wybuchem wojny Kijów nie był uważany za potencjalne państwo członkowskie UE. A status kandydata nie prowadzi bezpośrednio do Brukseli, wiedzą o tym kraje takie jak Macedonia, Serbia i Turcja, ale często kończy się w ślepym zaułku. Niemniej jednak symbolika jest ważna, jak wskazuje Katarina Barley w wywiadzie dla IPPEN.MEDIA – ale przestrzega przed utratą Bałkanów Zachodnich z oczu.

Kandydat Ukrainy do członkostwa w UE: Katarina Barley podkreśla symbolikę i widzi, jak Kijów czeka długi proces

Jest duża szansa, że ​​Ukraina stanie się kandydatem do członkostwa w UE: czy to Cię dziwi?

Katarina Barley: Ukraina należy do Europy, należy do Unii Europejskiej. nie ma wątpliwości. Status kandydata ma niewielkie znaczenie prawne, ale jest symbolem. Podczas wizyty czterech europejskich szefów państw i rządów w Kijowie prezydent Wołodymyr Zełenskij wyraził, jak ważne jest to dla Ukrainy. Unia Europejska słusznie wysyła ten sygnał. Z wyprzedzeniem pojawiły się obawy niektórych państw członkowskich, ale od czasu podróży do Kijowa Olafa Scholza, Emmanuela Macrona, Mario Draghiego i Klausa Johannisa ta decyzja nie spotkała się z niewielkim sprzeciwem.

Jest to zatem akt symboliczny, ale na ile ta perspektywa naprawdę pomaga obecnie rozdartej wojną Ukrainie?

Nie lekceważ symboliki. Jest to jasne oświadczenie, które należy zgłosić: nie mówimy tego tylko teraz, a kiedy wojna się skończy, zapomnimy o tym, ale zamierzamy rozpocząć z wami proces. Na Ukrainie przyjdzie wiele zmian. Ale to początek całego procesu. Wiąże się to z silnym poparciem dla Ukrainy na tej drodze. Te kroki można było również podjąć bez statusu kandydata, Ukraina przez wiele lat była wspierana, zwłaszcza przez Niemcy, ale także przez całą Europę, ale teraz dzieje się to w kontekście procesu członkostwa.

Czy UE nie ryzykuje, że Ukraina oczekuje szybkiej procedury akcesyjnej, która nie jest ani możliwa, ani pożądana?

Mamy kryteria kopenhaskie, nasze kryteria przyjęcia, które składają się z trzech kategorii. Polityczny, to znaczy rządy prawa i demokracja, ekonomiczny i tak zwany acquis. Jej własne prawa muszą być jak najbardziej zbliżone do Unii Europejskiej, aby można było również stosować prawo europejskie. Do Ukrainy jeszcze daleko. Większość państw członkowskich zgadza się, że Ukraina musi spełnić te kryteria, zanim będzie mogła przystąpić. I zajmie to bardzo dużo czasu. W międzyczasie podkreślała to cała seria polityków.

Przyjrzyjmy się bliżej podróży Olafa Scholza, Emmanuela Macrona, Mario Dragiego i prezydenta Rumunii Klausa Johannisa: czy jesteś zaskoczony, że szefowie rządów trzech największych krajów UE wzbudzili nadzieje na wejście do UE?

Znam Olafa Scholza od dawna i było dla mnie jasne, że nie jedzie tylko do Kijowa, ale ma coś ze sobą zabrać. Zrobił to z innymi. Ogromne znaczenie ma fakt, że był tam rumuński szef państwa Klaus Johannis. Obecnie w Europie Wschodniej podejmowane są próby, zwłaszcza przez rządy Węgier i Polski, ustalenia narracji o podziale między Zachodem a Wschodem. Jest to zatem ważny znak, że prezydent Rumunii jest obecny.

Czy możesz wyjaśnić to znaczenie?

Kraje UE mają różne pozycje wyjściowe i interesy, jeśli chodzi o kwestie członkostwa. Mamy tych, którzy inwestują więcej finansowo, niż im się płaci. A do tego mamy kraje takie jak Rumunia, które obecnie czerpią duże korzyści z dotacji europejskich. Ukraina jest dużym krajem i byłaby piątym co do wielkości państwem w Unii Europejskiej. Akcesja doprowadziłaby zatem do odroczenia, co miałoby reperkusje dla krajów takich jak Rumunia. Dlatego ważne jest, aby wysłać sygnał, że Europa Środkowo-Południowa i Wschodnia zgadza się na kandydaturę Ukrainy do członkostwa w UE.

Prezydent Rumunii Klaus Johannis, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenskij, premier Włoch Mario Draghi, kanclerz Niemiec Olaf Scholz i prezydent Francji Emmanuel Macron przyjeżdżają na konferencję prasową w Pałacu Maryjskim w Kijowie 16 czerwca 2022 r.
Prezydent Rumunii Klaus Johannis, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenskij, premier Włoch Mario Draghi, kanclerz Niemiec Olaf Scholz i prezydent Francji Emmanuel Macron przybyli na konferencję prasową w Pałacu Maryjskim w Kijowie 16 czerwca 2022 r. © LUDOVIC MARIN/AFP

Wybierasz się na Ukrainę? Jęczmień apeluje o europejskie perspektywy dla Bałkanów Zachodnich

Austriacki minister spraw zagranicznych Alexander Schallenberg ostrzegł, że krajom Bałkanów Zachodnich należy również zaoferować konkretne perspektywy członkostwa. Czy UE nie ryzykuje teraz, że te kraje poczują się pominięte po latach członkostwa w UE?

Tak, to poważne pytanie. Dlatego tak się cieszę, że Olaf Scholz przed wyjazdem do Kijowa odwiedził Bałkany Zachodnie. Myślę, że to ważny sygnał. Kraje tam są w trakcie przystępowania do UE od 2003 roku. Robią postępy i dokładają wszelkich starań. Jednak reakcje państw członkowskich UE są często niewystarczające. Obecnie Bułgaria blokuje Macedonię Północną z powodów nacjonalistycznych. Jest frustracja. Jest to szczególnie widoczne w Serbii, która aktywnie zwraca się ku Rosji. Musimy uważać, aby po drodze nie stracić tych krajów, ponieważ są rozczarowane. Dlatego tak ważne było, aby Olaf Scholz odbył tę podróż i dał jasno do zrozumienia, że ​​Bałkany Zachodnie również są częścią tego procesu.

Pomijając podróż Olafa Scholza na Bałkany Zachodnie: jak udaje się wam nie zgubić po drodze tych krajów, zwłaszcza Serbii, która jest pod wpływem Rosji i Chin?

Kolejne kroki moglibyśmy rozpocząć z krajami, które poczyniły ogromne postępy. Bardzo ważne byłoby, by Bułgaria wyrzekła się niechęci do Macedonii Północnej. Macedonia Północna zmieniła nawet nazwę kraju! Musisz sobie wyobrazić, co ten kraj był gotów zrobić, aby przystąpić do UE. Dlatego ważne byłoby, aby już teraz korzystali z dodatkowego wsparcia. Może to być wsparcie polityczne, ale także gospodarcze. Wyraźny sygnał, że robią postępy w procesie akcesyjnym.

Wracając do Ukrainy: o jakich ramach czasowych mówimy, w którym kraj mógłby stać się członkiem UE?

Dla porównania: W przypadku Finlandii, która zawsze była bardzo blisko UE pod względem kryteriów kopenhaskich, zajęło to jeszcze cztery lata. Turcja jest krajem kandydującym od 1999 roku i jest dalej od UE niż dwie dekady temu. To nie jest nieomylny sukces, wymaga czasu. Myślę też, że to prawda. Bułgaria i Rumunia zostały wówczas przyjęte do UE z zastrzeżeniami i nikt nie uważa, że ​​należy to powtórzyć.

O IPPEN.MEDIA

Sieć IPPEN.MEDIA jest jednym z największych wydawców internetowych w Niemczech. W lokalizacjach w Berlinie, Hamburgu/Bremie, Monachium, Frankfurcie, Kolonii, Stuttgarcie i Wiedniu dziennikarze naszej redakcji centralnej badają i publikują ponad 50 ofert informacyjnych. Należą do nich marki takie jak Merkur.de, FR.de i BuzzFeed Germany. Nasze wiadomości, wywiady, analizy i komentarze każdego dnia docierają do ponad 5 milionów osób w Niemczech.

UE potrzebuje reformy: Katarina Barley postrzega starania Ukrainy o członkostwo w UE jako szansę

Jak odpowiadasz na prośby Ukrainy o przyspieszone członkostwo w UE?

Krytykuję to. Na przykładzie Bułgarii i Rumunii stwierdziliśmy, że nie działa to dobrze. Jest jeszcze wiele kroków do podjęcia, zwłaszcza w przypadku Ukrainy. Faktem jest, że gdy kraj znajduje się w UE, nie można go już wykluczyć. Traktaty nie przewidują takiej możliwości. Mamy już problemy z krajami, które już spełniły kryteria kopenhaskie. Na przykład Polska i Węgry. W takiej sytuacji sprowadzenie kraju, który nadal jest stosunkowo odległy w trzech obszarach, jest moim zdaniem nie do utrzymania. Z pewnością nie byłoby to dobre dla UE.

To sprowadza nas z powrotem do krytyki tego symbolicznego aktu statusu kandydata, ponieważ jasne jest, że Ukraina nie będzie częścią UE w dającej się przewidzieć przyszłości.

Możesz mieć tę recenzję. Prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu nie złożono jednak obietnicy, że teraz sprawy potoczą się szybko. Przykład Turcji pokazuje, że nie jest to nieomylny sukces. Kraj musi coś z tym zrobić. W przypadku Ukrainy UE udzieli znacznie większego wsparcia w zakresie odbudowy. Musi to być jak najbardziej zrównoważone ekologicznie i iść w parze z procesami demokratycznych zmian.

Czy UE nie powinna najpierw zreformować się i znieść paraliżującą zasadę jednomyślności, zanim zacznie myśleć o nowej rundzie rozszerzenia?

W rzeczywistości mamy na to teraz szansę. W tej chwili ten proces trwa. Mieliśmy konferencję na temat przyszłości Europy, podczas której zgłoszono 49 propozycji, z których większość zmierza w kierunku potrzeby reform. Jak dotąd jednak gotowość państw członkowskich do ich wdrożenia jest nadal możliwa do opanowania. Ale jeśli połączyć to i powiedzieć tak, wszyscy chcemy, aby Ukraina została członkiem, ale aby to zrobić, musimy zreformować, to może być ogromnym impulsem.

Bianca Robbins

„Miłośnik internetu. Dumny ewangelista popkultury. Znawca Twittera. Przyjaciel zwierząt na całym świecie. Zły komunikator”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.