Jürgen Trittin: „Niemcy płacą za to teraz bardzo wysoką cenę”

Test warunków skrajnych

Po przeprowadzeniu testu warunków skrajnych zdecydowano, że dwie elektrownie jądrowe Neckarwestheim 2 w Badenii-Wirtembergii i Isar 2 w Bawarii powinny stanowić „rezerwę operacyjną do połowy kwietnia 2023 roku”. Pozostała trzecia elektrownia w Emsland ma zostać całkowicie zamknięta zgodnie z planem 31 grudnia 2022 r. Isar 2 i Neckarwestheim 2 powinny „w pewnych sytuacjach stresowych sieci energetycznej być w stanie wnieść dodatkowy wkład w napiętą sytuację w zakresie dostaw i sieci na południu Niemcy zidentyfikowały w zimowym teście warunków skrajnych 2022/23”, według Ministerstwa Gospodarki.

Więc jaki jest następny krok?

Od grudnia Federalna Agencja Sieciowa i operator sieci muszą wykazać, czy rzeczywiście spełniono założenia testu warunków skrajnych. Dopiero wtedy ta rezerwa powinna być aktywowana, na przykład gdy nie ma już gazu dla posiadanych przez nas elektrowni rezerwowych. W tej chwili tak nie wygląda.

Jak wyglądałyby różne pesymistyczne scenariusze?

Jeśli faktycznie na Renie w ogóle nie ma wody lub zbiorniki w Alpach nie są dostępne, bo w ogóle nie padało, to trzeba coś takiego zadecydować. To przywraca do rzeczywistości test warunków skrajnych ze sfery abstrakcyjnych gier umysłowych.

Jakie spostrzeżenia dostarczył test warunków skrajnych, że jako zwolennicy zamykania elektrowni jądrowych graliście w swoje ręce?

Nie chodzi o karty do gry, chodzi o bezpieczeństwo dostaw. Zgodnie z testem warunków skrajnych, większość energii elektrycznej, którą musimy dostarczać, aby ustabilizować sieć w Bawarii i Wirtembergii, nie pochodzi z elektrowni jądrowych. Dostarczają 0,5 gigawata, aby uzupełnić niedobór, aw drugim najgorszym przypadku mamy lukę 4,6 gigawata, której potrzebujemy więcej – albo poprzez zmniejszenie obciążenia, albo inne rzeczy, które następnie trzeba zrobić. A agencja sieciowa i operatorzy sieci również muszą na to zareagować. Energia jądrowa byłaby wtedy tylko niewielką częścią rozwiązania.

Akw Isar 2 w Bawarii: powinien zostać ugaszony najpóźniej do połowy kwietnia 2023 roku. (Źródło: obrazy Guenter Hofer/SchwabenPress/imago)

Czyli nie musisz się martwić, że obie elektrownie jądrowe będą coraz bardziej rozbudowywane?

Nie, nie ma. Po dwóch lub trzech miesiącach pracy rezerwowej lub awaryjnej i tak nic więcej nie można wydobyć z prętów paliwowych dwóch elektrowni jądrowych. Dlatego elektrownie jądrowe nie mogą być dłużej eksploatowane.

Ale tego właśnie żąda FDP.

Zakup nowych elementów paliwowych wymaga pełnej nowelizacji ustawy o atomie. Nie byłoby to zgodne z umową koalicyjną.

Dlaczego FDP wciąż wzywa do przedłużenia kadencji?

Musisz zapytać FDP. Nie przyznała, że ​​sama poparła i podpisała umowę koalicyjną. Koniec niemieckich elektrowni jądrowych jest więcej niż spóźniony, ponieważ mamy fundamentalny problem, że mamy w sieci zbyt wiele elektrowni przy obciążeniu podstawowym. W ubiegłym roku wydaliśmy ponad dwa miliardy euro, aby zrekompensować operatorom elektrowni, że musieliśmy odłączyć się od sieci, ponieważ podstawowe obciążenie sieci było zbyt wysokie. Dotknęło to szczególnie operatorów farm wiatrowych. Położyć kres temu szaleństwu to jedno. Jednak konsensus osiągnięty po 30 latach debaty na temat polityki energetycznej w Niemczech nie powinien być podważany działaniami doraźnymi. Wydaje mi się, że jest to wymóg roztropności politycznej.

Panie Trittin, bardzo dziękuję za wywiad.

Bianca Robbins

„Miłośnik internetu. Dumny ewangelista popkultury. Znawca Twittera. Przyjaciel zwierząt na całym świecie. Zły komunikator”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.