Konflikt polsko-białoruski

Aleksander Łukaszenko rozpala pokój w Europie: białoruski dyktator szantażuje UE migrantami i otwarcie grozi wojną. Nie byłoby to możliwe bez wsparcia Władimira Putina.

Pluje mocnymi tonami i zaznacza silnego człowieka: białoruski przywódca Aleksander Łukaszenko wywiera presję na Unię Europejską za pomocą migrantów, którym pozwala latać tylko w swoim kraju w tym celu. Ale to nie kończy się na tej perfidnej grze, która rozgrywa się na plecach potrzebujących. Łukaszenka nazywa też Europejczyków „bękartami” i otwarcie grozi wojną z Zachodem, w której Rosja stoi po stronie białoruskiego reżimu.

Obecny kryzys w Europie Wschodniej to nie tylko sztucznie wywołany kryzys uchodźczy. „Ostatni dyktator w Europie” zagraża pokojowi w Europie i przy wsparciu Władimira Putina stworzył sytuację, która może szybko wymknąć się spod kontroli.

Seria zdjęć z 21 obrazami

Władimir Putin i Aleksander Łukaszenko: Białoruski przywódca jest na łasce Rosji. (Źródło: obrazy imago)

Naraża na niebezpieczeństwo życie tysięcy ludzi – nawet 4000 osób jest zagrożonych zamarznięciem na śmierć w lasach pogranicza polsko-białoruskiego. Obiecano im drogę do Europy. Na Białoruś przylecieli z lotnisk w Stambule, Dubaju i Damaszku. Białoruski reżim zabrał ich następnie do granic UE, na ziemię niczyją. Ludzie są tam zaopatrywani w żywność, ale Łukaszenka nie wpuszcza ich w głąb kraju. W rezultacie nie ma dla nich ani przodu, ani tyłu.

Powstaje pytanie: co Łukaszenka i Putin chcą przez to osiągnąć? A kto jest siłą napędową?

Łukaszenka jest właściwie zbyt słaby politycznie, by zaognić spór z UE. Po rzekomo sfałszowanych wyborach na Białorusi i brutalnym stłumieniu protestów przeciwko niemu władza dyktatora jest zdana na łaskę Rosji. Prezydent Rosji Władimir Putin kontroluje mały sąsiedni kraj, a Łukaszenka jest jego marionetką. Jest mało prawdopodobne, by dyktator nie miał wsparcia Kremla.

Dla Łukaszenki eskalacja nie ma większego sensu

Białoruś, Grodno: Migranci gromadzą się wokół ogniska na granicy białorusko-polskiej.  Jest mniej stopni.  (Źródło: dpa)Białoruś, Grodno: Migranci gromadzą się wokół ogniska na granicy białorusko-polskiej. Jest mniej stopni. (Źródło: dpa)

Łukaszenka prawdopodobnie chce zemsty, ale poza tym ten konflikt ma dla niego niewielkie znaczenie strategiczne. Po aktach przemocy wobec protestujących na Białorusi i porwaniu w maju samolotu Ryanair w celu aresztowania aktywisty, UE zdecydowała o nałożeniu sankcji na jego reżim. Ale efekt jest słaby. Nawet Łukaszenka, postrzegany jako irracjonalny, prawdopodobnie nie wywołał kryzysu wyłącznie w odwecie. Co więcej, dyktator nie może oczekiwać, że UE ulegnie tej niezdarnej próbie szantażu i ulegnie – dla Europejczyków byłaby to ogromna utrata twarzy.

To także kwestia pieniędzy, ponieważ Moskwa i Mińsk porównują obecną sytuację z umową uchodźczą UE z Turcją. W końcu turecki prezydent Recep Tayyip Erdoğan również szantażował UE uchodźcami i dostał wynagrodzenie. Ale porównanie jest błędne, bo ludzie uciekali przed wojną domową w Syrii do Turcji, a Erdoğan nie zwabił ich fałszywymi obietnicami, jak Łukaszenko.

Jakie są motywy Putina?

Muszą być więc inne powody – a większość z nich jest w Moskwie. W przeciwieństwie do reżimu białoruskiego Putin przypuszczalnie wierzy, że może skorzystać na eskalacji w Europie Wschodniej. Gdyby nie było to w interesie Kremla, konflikt by nie istniał.

Pewną rolę może odegrać kilka kwestii strategicznych:

  • Putin oraz Łukaszenka wykorzystaj dramatyczne obrazy na zachodzie zrozumienie praw człowieka przedstawiany jako hipokryta. Nierozwiązane problemy migracyjne w UE stają się jasne i wywierają presję na wspólnotę europejską. Dla Putina i Łukaszenki to także sygnał skierowany do ich własnych społeczeństw: patrzcie, Zachód ciągle nas krytykuje, ale sam nie robi się lepiej. Od dawna jest to częścią strategii Kremla mającej na celu osłabienie Zachodu w kwestiach praw człowieka.
  • Putin chce starych Sowieckie strefy wpływów przywrócić. W przypadku Białorusi prezydent Rosji pokazał, że nie zawiedzie swoich sojuszników – nawet jeśli zachowują się oni szaleńczo i nieludzko.
    Polska policja zabezpiecza ogrodzenie graniczne: w ostatnich dniach powtarzają się przełomy.  (Źródło: Reuters)Polska policja zabezpiecza ogrodzenie graniczne: w ostatnich dniach powtarzają się przełomy. (Źródło: Reuters)
  • Im silniejszy konflikt między Białorusią a UE, tym bardziej Łukaszenka zbliża się do Rosji. ten zależność ekonomiczna i bezpieczeństwa Łukaszenka z Kremla daje Putinowi kontrolę nad sąsiednim krajem.
  • Od czasu aneksji Krymu istnieje również Sankcje UE wobec Rosji. Rosyjska gospodarka mocno ucierpiała i Putin faktycznie chce pozbyć się środków karnych. Jej wpływ na Białoruś jest kartą przetargową.
  • Kryzys nadchodzi we właściwym czasie dla Putina. Własna gospodarka jest w tarapatach, Kreml nie kontroluje kryzysu koronowego. Cierpi na popularności Putina, a konflikt z UE jest także dla niego taktyka dywersyjna.
  • W końcu Zachód zawsze skupia się na globalna walka o władzę z Chinami. Jest to sprzeczne z wizerunkiem Rosji jako supermocarstwa. Dlatego Moskwa uważa, że ​​musi przypominać o geopolitycznych wpływach Rosji.

Dziesiątki tysięcy uzbrojonych mężczyzn stają naprzeciw siebie

W każdym razie gra Putina i Łukaszenki jest bardzo ryzykowna. Polska utworzyła na granicy strefę bezpieczeństwa z ponad 15 000 uzbrojonych żołnierzy. Po stronie białoruskiej stanęli także żołnierze Łukaszenki, z których część pomaga migrantom w przekraczaniu płotu granicznego. Polskie środowiska bezpieczeństwa usłyszały, że białoruscy żołnierze już wkroczyli na terytorium Polski.

To sprawia, że ​​sytuacja jest bardzo wybuchowa. Choć Putin wysłał już dwa bombowce w białoruską przestrzeń powietrzną, aby zademonstrować własną wolę obrony, on i Łukaszenka z pewnością nie chcą prowokować konfliktu zbrojnego.

Może to jednak szybko wymknąć się spod kontroli: strzał białoruskiego żołnierza na terenie Polski, a Polska może, jeśli chce, ogłosić sprawę sojuszu z NATO.

Nad pograniczem polsko-białoruskim przelatuje wojskowy śmigłowiec: Polska postawiła ogrodzenie graniczne, aby chronić zewnętrzną granicę UE przed napływem uchodźców.  (Źródło: Reuters)Nad pograniczem polsko-białoruskim przelatuje wojskowy śmigłowiec: Polska postawiła ogrodzenie graniczne, aby chronić zewnętrzną granicę UE przed napływem uchodźców. (Źródło: Reuters)

Nagle i Niemcy znalazłyby się w narastającej spirali, którą trudno byłoby zatrzymać. Rosja z pewnością nie powstrzymałaby się od działania jako siła ochronna dla reżimu Łukaszenki. Niebezpieczeństwo wojny jest realne.

Merkel chyba nie była naiwna

Potwierdziła to również kanclerz Angela Merkel. Interweniowała we wtorek, rozmawiała telefonicznie z Putinem i poprosiła prezydenta Rosji o wykorzystanie swoich wpływów na białoruski reżim w celu załagodzenia sytuacji. Można przypuszczać, że kanclerz z góry wiedziała, że ​​Łukaszenka nie będzie działała bez wsparcia Putina i zostanie odrzucona przez szefa Kremla. Ale Merkel zwróciła uwagę na Rosję, dając do zrozumienia publicznie, że Kreml jest kluczem do rozwiązania – i ponosi odpowiedzialność za katastrofę humanitarną.

To zwiększa presję na Moskwę. Ale UE musi także zadbać o porządek we własnych szeregach. Dlatego kanclerz przypomniał również, że prawa człowieka muszą być przestrzegane. Trzeba rozwiązać problem w taki sposób, żeby „był ludzki” – mówiła. „Niestety, w tej chwili tak nie jest” – dodała. „Z drugiej strony ważne jest również, aby UE mogła chronić swoje granice zewnętrzne”. To słowa skierowane do polskiego rządu, który nie wpuści do strefy bezpieczeństwa żadnego dziennikarza, organizacji humanitarnej czy europejskiej agencji ochrony granic Frontex.

W pobliżu granicy polsko-białoruskiej: polscy policjanci kontrolują ruch na skraju strefy bezpieczeństwa.  (Źródło: dpa)W pobliżu granicy polsko-białoruskiej: polscy policjanci kontrolują ruch na skraju strefy bezpieczeństwa. (Źródło: dpa)

Bruksela obawia się, że rozprawa ze strony Polski pomoże propagandzie rosyjskiej i białoruskiej. Biorąc pod uwagę cierpienie migrantów, istnieją obawy, że jeszcze więcej osób w niebezpieczeństwie przekroczy płot graniczny. Setki zrobiły to już w ciągu ostatnich kilku nocy.

Nie ma prostych rozwiązań tego problemu. UE nadal buduje na ogrodzeniu granicy, a tym samym na fortecy Europa. W 2015 r. wciąż skandalem było, gdy Węgry zbudowały taki obiekt – sześć lat później nie ma już prawie żadnych protestów politycznych przeciwko niemu.

Ponadto UE chce przyjąć nowe sankcje przeciwko reżimowi białoruskiemu i liniom lotniczym przywożącym migrantów na Białoruś. Z jednej strony Rosja jest wykluczona, z drugiej strony środki karne nie mają być omawiane przed poniedziałkiem na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE. Dla wielu osób szukających ochrony może być już za późno.

Wręcz przeciwnie, obecny konflikt pokazuje, że brak porozumienia w UE co do wspólnego zarządzania napływem uchodźców po raz kolejny mści się. To sprawia, że ​​społeczność jest podatna na szantaż i pozwala dyktatorom takim jak Łukaszenko poważnie zagrażać pokojowi w Europie.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.