Lewandowski demaskuje szefa Salihamidzica – czy to legalne?

Światowy piłkarz Lewandowski zdemaskował swojego szefa w FC Bayern wybuchowym oświadczeniem. Czy to było zgodne z prawem?

Po raz pierwszy Robert Lewandowski nie strzelił bramki w wygranym 1:0 meczu Bayernu z Eintrachtem Frankfurt. Mimo to po meczu był w centrum uwagi. Wzruszył się, kiedy skomentował agresję Rosji przeciwko Ukrainie: „Wszyscy jesteśmy przeciwko wojnie i nie sądziliśmy, że do tego dojdzie. Boli to zobaczyć”.

Zobacz porywającą wymianę ciosów na „Pojedynek tygodnia” na wideo (powyżej).

Apelował: „Sytuacja jest dramatyczna i cały świat musi wspierać Ukrainę”. Sam Lewandowski wyróżniał się nosząc kapitańską opaskę w narodowych barwach Ukrainy – niebiesko-żółtej.

Polak wywołał jednak również poruszenie wypowiedziami o swojej sportowej przyszłości. Po tym, jak dyrektor sportowy Bayernu Hasan Salihamidzic podkreślił w Sky, że sprzedaż światowego piłkarza tego lata nie stanowi problemu, a klub zrobi wszystko, aby zapewnić mu pozostanie, Lewandowski powiedział: „Słyszę to po raz pierwszy”.

Chociaż 33-latek potwierdził, że ten temat ma dla niego drugorzędne znaczenie, ujawnił swojego szefa oświadczeniem i potwierdził doniesienia „Sport Bild”, że FC Bayern nie zaproponował jeszcze swojemu najlepszemu napastnikowi przedłużenia kontraktu do 2023 roku. Odebrane.

Czy Lewandowski może otwarcie demaskować swojego szefa Salihamidzica w telewizji?

Robert Hiersmann

Menedżer ds. piłki nożnej i sportu

Zawodowiec

Tak, bo był po prostu szczery

Kontrakt panującego piłkarza świata Roberta Lewandowskiego wygasa w 2023 roku. Taki człowiek może oczekiwać, że jego dyrektor sportowy już na wczesnym etapie osobiście porozmawia z nim o przyszłości. 33-latek potwierdził w ostatni weekend, że wcześniej tak nie było. I oczywiście może również mówić tę prawdę publicznie w telewizji. Gdzie jest problem?

Rekordowi mistrzowie odnieśli w ostatnich latach ogromne sukcesy, głównie dzięki niezwykłym występom Lewandowskiego. Salihamidzic nie powinien traktować tak wyjątkowego piłkarza jak piłkarza z drugiego rzędu i pozwalać mu na wieczne zamieszanie. Lewandowski ma szczególne uprawnienia. Zarobił na to przez lata.

I po prostu niesprawiedliwe jest powiedzenie takiej zasłużonej światowej gwieździe jak on, pośrednio i od niechcenia w wywiadzie telewizyjnym, że zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby zostać w Monachium. Powinien był jej powiedzieć osobiście – miesiące temu. Najpóźniej, kiedy pojawiły się pierwsze plotki o możliwym transferze napastnika Erlinga Haalanda do Bayernu. Zamiast tego Salihamidzic publicznie pochwalił napastnika BVB. Lewandowski był po prostu szczery, ale jego szef popełniał błędy.

Florian Wicher

Redaktor współpracownik

Vs

Nie, to policzek

Jest dwukrotnym piłkarzem świata i strzelił sensacyjne 333 gole w 362 meczach dla Bayernu – ale Robert Lewandowski to też prawdziwa diva.

Przez lata miał skłonność do naśladowania obrażonej wątróbki. Na przykład, jeśli menedżer Bayernu zachwyca się innym napastnikiem, wymienia tylko nazwisko Haaland lub jeśli jego koledzy z drużyny nie strzelą dla niego wystarczającej liczby bramek.

Co gorsza: jeśli Bayern nie dołoży wszelkich starań, aby uzyskać jego usługi – w tym przypadku utrzymanie zatrudnienia po 2023 roku.

Jeśli Lewandowski po raz pierwszy usłyszy, że Bayern chce go przedłużyć, powinien otworzyć oczy i uszy. Od miesięcy urzędnicy smarują usta napastnika funtami miodu, chwaląc go jako najlepszego napastnika na świecie. Nie ma sensu zawstydzać szefa tylko dlatego, że najwyraźniej nie przedstawił mu jeszcze umowy spełniającej wymagania Polaka.

Lewandowski ma już kontrakt, który podobno gwarantuje mu około 24 mln euro rocznie i obowiązuje do 2023 roku, czyli na krótko przed jego 35. urodzinami. To, że FC Bayern wciąż czeka na przedstawienie mu kolejnego kontraktu, jest nie tylko uzasadnione, ale całkowicie słuszne.

Kto ma rację?

W „Pojedynku tygodnia” Florian Wichert (zastępca redaktora naczelnego t-online) i Robert Hiersemann (szef futbolu i sportu) co tydzień komentują aktualne piłkarskie tematy. Obejrzyj format z powyższego filmu lub w bezpłatnej telewizji od godziny 21:00 w ramach „Analizy Bundesligi” w Sport 1.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.