Litewscy rzemieślnicy opuszczają strefę wojny: uciekli z Ukrainy, a nie z Rosji Sport

Sekretarz generalny Litewskiej Federacji Piłki Ręcznej Miglius Astrauskas stoi w dzisiejszych czasach przed bezprecedensowymi wyzwaniami.

Zaporoże w południowo-wschodniej Ukrainie może pochwalić się ostatnio najsilniejszą drużyną piłki ręcznej w kraju, Motorem.

W drużynie grającej w Lidze Mistrzów nie brakowało litewskich akcentów: rolę kierownika drużyny pełnił szef reprezentacji A.Malašinskas, a stanowisko głównego trenera G.Savukynas.

Kontrakt z klubem ma też inny gwiazdor reprezentacji narodowej, Jonas Truchanovičius, ale kiedy wybuchła wojna, był na Litwie, przechodząc rehabilitację po kontuzji.

Fot. Motor Club/Amber Savukynas i Aiden Malašinskas

Po rozegraniu jedenastu rund, Motor dotarł do play-offów Ligi Mistrzów, ale militarna inwazja Władimira Putina na Ukrainę całkowicie zakłóciła harmonogram turnieju i pod ogromnym znakiem zapytania zawisł nad przyszłością gry.

Liderzy Litewskiego Związku Piłki Ręcznej byli w tych dniach równie zaniepokojeni bezpieczeństwem Litwinów Zmotoryzowanych i ich bezproblemowym powrotem.

Na szczęście A. Malašinskas i G. Savukynas zdołali uciec do ojczyzny przed wybuchem wojny.

– Rozmawiałem z nimi kilka dni temu. Zapewnili, że dalsza pomoc nie jest potrzebna. Aiden wyjechał samochodem z Ukrainą z kilkoma innymi piłkarzami ręcznymi, a Gintarasowi i innym trenerowi z drużyny również udało się uciec. Musiałem też porozmawiać wczoraj teściowej A. Malashinskasa, który cieszył się, że szczypiorniści byli już we Lwowie, G. Savukynas już wczoraj zamieścił na Facebooku zdjęcie, z którego wynika, że ​​bezpiecznie dotarł do Unii Europejskiej – powiedział Astrauskas. .

Eriko Ovcharenko / 15min nuotr./Miglius Astrauskas

Eriko Ovcharenko / 15min nuotr./Miglius Astrauskas

G. Savukynas, który kilka tygodni temu dowodził litewską drużyną narodową, musiał przebyć ponad 1200 km, a podróż z Zaporoża do Użgorodu na granicy ze Słowacją trwała do 44 godzin.

„Jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że byliśmy podekscytowani, że nie spaliśmy dla nas i oferowaliśmy wszelką pomoc. Mogę poinformować, że mój kolega Rolandas Erazde i ja dotarliśmy na Słowację, jesteśmy bezpieczni i jedziemy do Kowna. rodzinom i kierownictwu klubu, które zajęły się wyjazdem.Chciałbym również podziękować Aleksandrowi, kierowcy, który dołożył wszelkich starań, aby dotrzeć do Użhorodu” – powiedział G. Savukynas.

A. Malašinskas i trzech innych kolegów z drużyny wybrali krótszą trasę przez Lwów, ale zostali też uwięzieni w długiej kolejce na granicy ukraińsko-polskiej na kilka godzin.

Dużo więcej pytań padło na temat Davida Virbauskasa, który reprezentuje rosyjski klub Taganrog Donskij Kazachstan.

26-latek z Szawli wciąż tkwi w gorącym punkcie.

„David szuka sposobów na powrót. Rozmawiałem z nim wczoraj, intensywnie szuka lotów i innych możliwych opcji, ale jest to bardzo trudne. Próbowałem kupić mu bilet przez Turcję do wczoraj, ale to szybko stało się jasne, że tam też nie latają żadne samoloty. Jak wiadomo przestrzeń powietrzna jest mocno ograniczona. Teraz najbardziej realistyczne jest to, że trzeba będzie lecieć z Rostowa do Moskwy, stamtąd w Kaliningradzie, a potem przekroczyć granicę na piechotę. Stamtąd go odbierzemy. Sądzimy, że stanie się to w ciągu najbliższych kilku dni. 15 minut powiedział pan Astrauskas.

Według Astrauskasa, także nad przyszłością klubu Taganrog wisiał spory znak zapytania.

Taganrog, na wybrzeżu Morza Azowskiego, znajduje się bardzo blisko linii frontu, zaledwie 50 km od granicy z Ukrainą, czyli uznanych przez Rosję separatystycznych republik Doniecka i Ługańska.

W mistrzostwach Rosji „Donskij kazaki” zajął czwartą pozycję, ale jest prawdopodobne, że wkrótce koledzy z drużyny wrócą na boisko.

„Ze względu na niestabilną sytuację w przygranicznych rejonach Taganrogu, kilku obcokrajowców zdecydowało się tymczasowo zaprzestać uczestnictwa w klubie i odwiedzić swoje rodziny. Główny trener drużyny Siergiej Bebesko Krawczenko i czterech białoruskich piłkarzy ręcznych odeszli: Maxim Nesvadba, Dmitrij Dacuk, Aleksiej Shinkel i Maxim Drozdov. Kontrakty wszystkich zagranicznych specjalistów są nadal aktualne. Kierownictwo klubu ma nadzieję, że ich odejście będzie tymczasowe i że wrócą do drużyny” – czytamy w komunikacie opublikowanym w sobotę na stronie klubu.

Zdjęcie klubu / Deivas Virbauskas

Zdjęcie klubu / Deivas Virbauskas

Niemniej jednak sekretarz generalny LRF niejasno ocenia możliwość powrotu D. Virbauskasa do Rosji, aby zagrać ponownie. Według M.Astrauskasa przyszłość klubu Taganrog zawisła pod dużym znakiem zapytania.

– Powracająca złota rączka może pewnie powiedzieć więcej, ale z tego co słyszałem ukraiński trener klubu powiedział już hiszpańskim mediom, że nie wróci do drużyny. Zawodnicy odchodzą z klubu, dwa ich mecze zostały już przełożone. Wygląda na to, że nie ma z kim grać. Myślę, że liderzy klubu też są zdezorientowani i nie wiedzą, jak tu będzie” – wyjaśnił Astrauskas.

Działania militarne Rosji zakłóciły także kalendarz międzynarodowych zawodów piłki ręcznej.

23 i 24 kwietnia kobieca drużyna Litwy musiała zmierzyć się z Rosją w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Już teraz wiadomo, że ten mecz się nie odbędzie.

„Nie będziemy latać. Minister Edukacji, Nauki i Sportu jasno wyraził stanowisko Litwy i w pełni się nim podzielamy. Kończymy wszelkie relacje z rosyjskimi drużynami i reprezentacjami narodowymi. Sami ich nie zaprosimy albo pojedziemy do nich bez żadnych zastrzeżeń” – wyjaśnił Astrauskas pozycję siły LRF.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.