Litwini na Ukrainie – o przerażających eksplozjach i przeszkodach w wycofaniu się na Zachód Życie

17:00 rano obudziły się wybuchy

Arūnas Bujokas, który od kilku lat mieszka na Ukrainie ze swoją żoną Ukrainką, otwarcie mówi, że choć wszyscy są zdrowi, to nie ma nastroju – on i otaczający go ludzie są zmartwieni i zestresowani.

„Widzę sąsiadów zabierających rzeczy i wyjeżdżających z Kijowa. Mieszkamy obok – kilometr dalej. Zwiedzaliśmy sklep, są długie kolejki, tłok, mnóstwo ludzi. pełne auta z bagażami – mówi A.Bujokas.

Osobisty album Album fotograficzny / Arūnas Bujokas

Ta noc była trudna dla rodziny Arūnasa – eksplozje obudziły go i jego żonę o 5 rano. rankiem. Obaj natychmiast zorientowali się, co się dzieje, więc natychmiast włączyli wiadomości.

Panuje panika, kupując wszystko, jeżdżąc samochodami pełnymi miasta.

„Lotnisko wojskowe Wasilkowo jest 20 km od Kijowa. Mamy tam znajomych, którzy mówili, że było zbombardowane, wszystko było straszne, okna się trzęsły. Wczesnym rankiem. – Zaczęliśmy oglądać litewskie wiadomości, od razu ogłoszono, że Putin wypowiedział wojnę Ukrainie Zdaliśmy sobie sprawę, że nie ma nic dobrego.

Od ukraińskich grup na Facebooku dowiedział się, że wszystkie lotniska i lotniska zostały zbombardowane. Teraz, o ile wiem, wokół granicy z Ukrainą ma miejsce atak. Z Białorusi jeżdżą białoruskie ciężarówki i czołgi. „

Arūnas wciąż nie wie, co dalej robić. Jak mówi, teraz tam siedzi i uważa, że ​​może trzeba spróbować pojechać do Polski i na Litwę.

„Staramy się nie wpadać w panikę, bo jest mało prawdopodobne, żeby coś się zmieniło. Z tego, co wiem, na granicy polsko-mołdawskiej jest duża liczba osób, które chcą wyjechać. W tym czasie mało prawdopodobne jest, aby ktokolwiek przegapi wszystko, zwłaszcza Ukraińcy – ci, którzy spróbują odejść, zostaną natychmiast zabrani do wojska ”- mówi A.Bujokas.

WIDEO: Na Litwie przenoszenie sprzętu wojskowego było rejestrowane przez okna


G. Navikauskas: „Kieves reagują spokojnie”

Dyrektor generalny Kijowa Budivelnyk Gediminas Navikauskas powiedział wczoraj, że cieszy się z kontynuowania mistrzostw Ukrainy Superligi, a dziś rano obudziły go syreny i wybuchy. Mimo napiętej sytuacji w kraju mieszkający w Kijowie G. Navikauskas twierdzi, że wszystko jest pod kontrolą, a sami mieszkańcy Kijowa zachowują się i reagują spokojnie, ufając armii.

Nie ma pośpiechu z pracą nóg, ponieważ w mieście jest teraz bezpieczniej niż utknięcie w lesie.

„Kijów został rozstrzelany około 18 rano. Ciągle syreny syreny, ale mieszkańcy Kijowa reagują spokojnie – kto jedzie do pracy, kto jedzie gdzieś z walizkami. Na zachód nie można – ogromne korki. ambasada wycofuje się w kierunku Lwowa, kazano nam cofać się w kierunku polskiej granicy, ale nie jest jeszcze bezpiecznie wyjeżdżać.

Muszę sam dokończyć robotę, zająć się ewakuacją – pozostały amerykański trener, zawodnik Dominiki. Nie rozumieją, co się dzieje. Zobaczymy, co dalej. Według niektórych informacji Rosjanie również ostrzeliwują polską granicę. Nie chcę panikować, czuję się całkiem spokojny – przecież to nie pierwszy raz, kiedy w 2014 roku zostaliśmy zastrzeleni na ulicy. Nie sądzę, by najgorsze – myślę, że armia ukraińska odepchnie ataki ”- mówi G. Navikauskas.

Dodaje, że martwi go telefony z Litwy i panika w naszym kraju:

„Prosiłam rodzinę, żeby nie panikowała, bo to nie pomoże. Teraz muszę się uspokoić, żeby dokończyć robotę, a potem pomyśleć, jak się stąd wydostać. Solidarność z Ukraińcami musi być utrzymana.

W sklepach jest cicho, wprawdzie ludzie kupują najbardziej podstawowe towary, jak chleb, ale naprawdę nie wciągają dużych worków, faktycznie można wymienić pieniądze na stacjach benzynowych.obsługa i w bankomatach – ogromne kolejki. Być może będziesz musiał poczekać kilka godzin na benzynę.

Zatankowałem kilka tygodni temu i udało nam się pojechać na Litwę. Wszystko gotowe, jeśli potrzebujesz szybko wyjść – dokumenty i inne rzeczy. Na razie jednak nie ma pośpiechu, bo w mieście jest to w tej chwili bezpieczniejsze niż utknięcie w lesie. Jest przyłącze, prąd, woda, wszystko czego potrzebujesz.

Zdjęcie: Paulius Cubera / Gediminas Navikauskas

Zdjęcie: Paulius Cubera / Gediminas Navikauskas

„Wskazane jest, żeby się zbytnio nie rozpraszać, czekać, to przerażające, że jeśli przekroczą granicę ukraińsko-białoruską, być może będą musieli uciekać” – mówi rozmówca, dodając, że nie ma w tej chwili możliwości doładowania rachunek za telefon.

Na razie wszystko, co mówi, jest pod kontrolą: „Teraz staraj się skoncentrować na normalnych rzeczach. Tu jechałem, widziałem wypadek, policja pracuje. To nie jest tylko wojna i nie trzeba już wykonywać swoich obowiązków. Nikt wie, kto strzeli Putinowi w głowę, wszystkich trzeba aresztować, nie panikuj, to poważny sygnał, że przemówienia polityków się skończą i zostaną podjęte działania – mówi G. Navikauskas.

Będą próbowali pojechać na Litwę samochodem

W środę Ovidijus Kačiulis, były dyrektor administracji miejskiej, udał się w interesach do Kijowa, stolicy Ukrainy. Targi Kėdainiai skontaktowały się z O. Kačiulisem w czwartek rano.

„Ataki rozpoczęły się około 5 rano w Kijowie – też. Słychać było głośne grzmoty. Tak, zrozumiałem od razu – zaczęła się wojna. Lotniska były na celowniku, ale rozumiem, że obrona przeciwrakietowa była na miejscu, a cel nie został trafiony. lotniska są zamknięte, nie ma odlotów, postaramy się wrócić na Litwę samochodem” – powiedział O. Kačiulis.

Fot. Julius Kalinskas / 15min / Ovidijus Kačiulis

Fot. Julius Kalinskas / 15min / Ovidijus Kačiulis

Mieszkaniec Kedainiai prawie co tydzień wyjeżdża do pracy na Ukrainę. Zapytany, dlaczego zdecydował się na lot, kiedy kraj był już w stanie wojny, O. Kačiulis wspomniał, że nastroje ludzi w kraju są spokojniejsze, niż mu się to nie wydaje.

Ukraińcy są pełni determinacji, spokojni, zdeterminowani do obrony.

„Kraj jest w stanie wojny od 2014 r. I faktycznie ludzie żyją spokojnie, do wczoraj nie było takiego poruszenia „- powiedział O. Kačiulis. Według rozmówcy nie było kolejek w sklepach, ludzi nie było próbując zdobyć jedzenie, które nie zepsuje się przez długi czas.

„W czwartek rano widziałem kolejki na stacjach benzynowych, ludzie się przenieśli” – powiedział O. Kačiulis. – Według lokalnych mediów, atakując prawie całą Ukrainę, jej strategiczne obiekty. Ukraińcy są pełni determinacji, spokojni, zdeterminowani do samoobrony. »

W czwartek rano mieszkaniec Kiejdań przybył do biura w stolicy Ukrainy, gdzie obiecał spędzić kilka godzin, a następnie poszukać samochodu i wrócić na Litwę.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.