Oto jak Berlin oszukuje zakaz sprzedaży petard

Johannes Malinowski

Zakaz sprzedaży petard w Niemczech sprawia, że ​​interesy z naszymi polskimi sąsiadami eksplodują!

Ponieważ w Niemczech nie można sprzedawać sylwestrowych fajerwerków, do Polski przyjeżdżają ludzie z Berlina i Brandenburgii.

Środowe południe po drugiej stronie Odry w Słubicach przed sklepem z fajerwerkami: kilkaset osób czeka w 300-metrowej kolejce przed wejściem. Berlińczycy i Brandenburczycy, a nawet klienci z Hanoweru i Saksonii.

Maik Schütze (55 l.) czekał w kolejce przez trzy godziny. Wychodzi ze sklepu z dużym pudełkiem zawierającym osiem baterii fajerwerków. „Gdyby nie istniał zakaz sprzedaży, kupiłbym te rzeczy w Niemczech” – mówi. Wydał 341 euro na fajerwerki.

Ma dużą paczkę do przewiezienia: Maik Schütze (55 l.) z Müllrose kupił fajerwerki za 341 euro. „Niektóre rzeczy są tańsze, inne droższe niż w Niemczech” (fot. Olaf Selchow) Zdjęcie: Olaf Selchow

Urząd celny monitoruje sytuację

Schütze: „Niektóre rzeczy są tańsze, inne droższe niż w Niemczech.” W przypadku dużych akumulatorów w sklepie był od razu certyfikat, aby celnicy nie odbierali od razu materiałów wybuchowych na granicy.

Christian Roggenhofer (37) i Carsten Riebe: „Staliśmy w kolejce przez trzy godziny.  Wybór jest szerszy niż zwykle w Niemczech”

Christian Roggenhofer (37) i Carsten Riebe: „Staliśmy w kolejce przez trzy godziny. Wybór jest szerszy niż zwykle w Niemczech” (fot. Olaf Selchow) Zdjęcie: Olaf Selchow

Urzędnicy czekali tuż za mostem miejskim. „Przyglądamy się fajerwerkom i kontrolujemy je, jak co roku”, powiedziała rzeczniczka celna Astrid Prinz. „Nie możemy jeszcze dokonać porównania z poprzednimi latami”.

Danny A. (44) i Stefanie Z. (42) z Poczdamu: „Staliśmy w kolejce dziesięć metrów zajęło nam godzinę.  Wydaliśmy 300 euro, ale tylko na legalne fajerwerki w Niemczech

Danny A. (44) i Stefanie Z. (42) z Poczdamu: „Staliśmy w kolejce dziesięć metrów zajęło nam godzinę. Wydaliśmy 300 euro, ale tylko na legalne fajerwerki w Niemczech” (fot. Olaf Selchow) Zdjęcie: Olaf Selchow

Władze spodziewają się od 2,5 do 3 ton nielegalnych fajerwerków do końca roku. Każdy, kto sprowadzi go do Niemiec, naraża się na postępowanie karne za naruszenie prawa o materiałach wybuchowych. Petardy są zakazane w 54 dzielnicach stolicy iw całości w centrach miast Brandenburgii.

Świetny wybór również na polskim rynku w Słubicach.  Wielu Niemców nosi fajerwerki w samochodach w workach

Świetny wybór również na polskim rynku w Słubicach. Wielu Niemców przewozi fajerwerki w samochodach w workach (fot. Olaf Selchow) Zdjęcie: Olaf Selchow

Do małego sklepu z fajerwerkami w Słubicach może wejść jednocześnie tylko siedem osób. Sprzedażą zajmuje się trzech pracowników.

Tutaj fajerwerki sprzedawane są bezpośrednio z bagażnika

Tutaj fajerwerki sprzedawane są prosto ze skarbca (fot. Olaf Selchow) Zdjęcie: Olaf Selchow

„Od 1 grudnia codziennie jest tak pełny”, mówi pracownik, „ten pośpiech jest dla nas niespodzianką”. Dziś sklep ponownie otwiera się, jutro jest zamknięty.


przeczytaj też

► Berliński sąd potwierdza zakaz sprzedaży noworocznych fajerwerków

► Gdzie petardy są dozwolone w Berlinie w sylwestra – i gdzie grozi kara do 50 000 euro


Zasadniczo import fajerwerków z Polski nie jest zabroniony. Jeśli chcesz kupić petardy, rakiety itp. od naszych sąsiadów, musisz zadbać o to, aby oznaczenie CE i numer rejestracyjny były dobrze widoczne. Tylko fajerwerki klasy niebezpieczeństwa F1 i F2 mogą być sprzedawane osobom nieprofesjonalnym.

Przy okazji: samochodem można przewieźć maksymalnie 50 kg fajerwerków wraz z opakowaniem.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.