Polska: dlaczego stosunki z Niemcami są takie trudne

Mówi się, że stosunki polsko-niemieckie sięgnęły dna. Dlaczego?

W rzeczywistości wielu mówi o epoce lodowcowej. Ale musimy się zróżnicować. Politycznie relacje są rzeczywiście złe, nie ma wspólnych inicjatyw i prawie nie ma bezpośredniej komunikacji. Rzeczywiście, wielu polityków z rządzącej partii PiS, ale także prorządowych mędrców i dziennikarzy, ma antyniemiecką retorykę. A im więcej antyniemieckich wypowiedzi dobiega z Warszawy, tym bardziej niemieccy partnerzy są zdezorientowani, nie rozumieją. Nawet jeśli niemieckie inicjatywy są odrzucane przez Warszawę, niemieccy partnerzy nie wiedzą, czy współpraca jest w ogóle pożądana. To spirala: jeśli jeden nie chce brać udziału, drugi również traci motywację.

Jednak ekonomicznie wszystko rozwija się bardzo dobrze. Wszyscy przedsiębiorcy potwierdzają, że niemieccy inwestorzy są bardzo zadowoleni w Polsce i że coraz więcej polskich inwestorów z powodzeniem rozwija się na niemieckim rynku. A także w bilansie handlowym widać, że Polska staje się coraz ważniejsza dla Niemiec.

Nasz kontakt
Dr Agnieszka Łada-Konefał jest politologiem i zastępcą dyrektora Instytutu Niemieckiego w Polsce w Darmstadt. Specjalizuje się w stosunkach polsko-niemieckich, polskiej polityce zagranicznej i europejskiej oraz postrzeganiu Polski za granicą.

W swojej niemieckiej polityce PiS zawsze gra historyczną kartą. Dlaczego tak jest i czy nadal jest to uzasadnione 76 lat po zakończeniu wojny?

Polacy wciąż czują, że ofiary, jakie ponieśli w czasie wojny, pozostają niezauważone – zwykle za granicą, nie tylko w Niemczech. Ale jeśli chodzi o Niemców, ówczesnych katów, to uczucie jest jeszcze silniejsze i wielu Polaków przyjmuje różne znaki z Niemiec jako dowód, że ich ofiary nie są traktowane poważnie. I oczywiście bardzo łatwo jest grać tą kartą – w kraju. Polski rząd robi to zawsze, gdy pojawiają się wewnętrzne problemy polityczne, jest to taktyka dywersyjna. Wspomina się jednak nie tylko o wojnie, ale także o rzekomych problemach w dzisiejszych Niemczech – na przykład z uchodźcami czy pandemią korony. Strategia, która się za tym kryje, ma pokazać, że za granicą są znacznie większe problemy niż tutaj. W ten sposób możesz trochę zatuszować wewnętrzne kwestie polityczne, aby nie były one przedmiotem wiadomości.

Czy ma to wpływ na polską populację?

To na pewno ma wpływ. Widać, że za rządów PiS narosły antyniemieckie resentymenty. Od lat przygotowuję Barometr Niemiecko-Polski. Jest to reprezentatywne badanie, w którym pytamy, jak oba narody postrzegają się nawzajem i jakie mają związki z sąsiednim krajem. A związki Polaków z Niemcami są bardzo historyczne. Co trzecie skojarzenie ma coś wspólnego z historią, zwłaszcza z II wojną światową. To ogromna liczba, która w ostatnich latach stale rośnie.

Relacje między dwoma krajami – ale to nie tylko „wielka” polityka, to także relacje międzyludzkie. A także idee, które mamy na temat drugiego narodu. Jak to tutaj wygląda?

W ciągu ostatnich 30 lat osiągnęliśmy tu naprawdę wiele. W Barometrze Polski zadajemy pytanie: Czy przyjąłby Pan Niemca jako swojego szefa, sąsiada czy zięcia? Gdyby zapytać ich w Polsce 20 lat temu, kiedy zaczynaliśmy, większość nie odpowiedziała od razu tak. W tym czasie Niemiec jako szef lub sąsiad był nadal postrzegany jako zagrożenie. Dziś ponad 80% Polaków mówi: Tak, nie miałbym nic przeciwko.

Niemcy mają też dziś lepszy obraz Polski niż 30 lat temu. Postrzegają go jako kraj atrakcyjny turystycznie, w którym lubią spędzać wakacje. To już nie kraj tanich papierosów czy złodziei samochodów, ale nowoczesny kraj z bardzo pięknymi krajobrazami, w którym można bardzo atrakcyjnie spędzić wolny czas.

Z drugiej strony Polacy nie są już tak „zakochani” w Niemczech jak kilka lat temu. Niemcy reprezentowały zachodni standard życia, ale ten standard życia stał się rzeczywistością także w Polsce. Dziś nawet w Polsce można jeździć nowoczesnymi autostradami, żeby wymienić tylko jeden przykład.

W polskiej prasie można jednak znaleźć opinię, że stosunki polsko-niemieckie są „postkolonialne” nawet 30 lat po porozumieniu sąsiedzkim. Jak ty to widzisz?

Jest coś, ale nie nazwałbym tego „postkolonialnym”. Oczywiście są Niemcy, którzy patrzą na Polskę „z góry” – ale nie tak bardzo jak 30 lat temu. Niemcy byli w roli: pokazujemy Polakom, jak się to robi. Teraz już tego nie potrzebujesz w Polsce. Niektórzy Niemcy mogli tego jeszcze nie zauważyć. Ale jest też odwrotnie: w Polsce też ludzie przyzwyczaili się do podziwiania Niemiec i można było się od Niemców nauczyć kilku rzeczy. Ale niektórzy Polacy szybko odnoszą wrażenie, że Niemcy nadal chcą nam pouczać. Dlatego Niemcy powinni być ostrożni w kontaktach z Polakami, bo czasem wydają się bardzo dydaktyczni. Ale Polacy muszą też uważać na komunikację: niektórzy przyzwyczaili się do tej relacji uczeń-nauczyciel i nie są w stanie rozmawiać z Niemcami pewnie i na równych prawach. Obie strony mają więc lekcję do nauczenia się tutaj.

Wreszcie, jeśli spojrzymy na „wielką politykę”: jak myślisz, jak rozwiną się relacje po odejściu Angeli Merkel?

Angela Merkel znała Europę Środkową i Wschodnią, miała bardzo podobne doświadczenia w socjalizmie. Dlatego potrafiła zrozumieć mentalność polską, czeską i węgierską. Wykazywała zrozumienie dla tych krajów i interesowała się tym, jak ludzie o nich myślą. Zawsze dbała też o to, by kraje te nie czuły się członkami UE drugiej kategorii. Merkel odeszła, już samo to oznacza zmianę.

Co więcej, całe pokolenie polityków, którzy mają to historyczne zrozumienie czy poczucie obowiązku wobec Polski”. szło powoli. Młodzi politycy niemieccy myślą o wiele bardziej pragmatycznie: jeśli Polska chce z nami współpracować, to będziemy dobrze współpracować – jeśli nie, to mamy innych możliwych partnerów. W takim przypadku Niemcy nie będą już podejmować żadnego szczególnego wysiłku. Relacje będą w porządku, ale niezbyt głębokie.

Byłby to oczywiście smutny scenariusz dla stosunków polsko-niemieckich, bo mają one ogromny potencjał. Jest wystarczająco dużo obszarów, w których moglibyście bardzo dobrze współpracować: w zakresie infrastruktury w Europie, projektów energetycznych, ochrony klimatu. Ale są to obszary, w których istnieje spora różnica zdań między dwoma krajami. Jeśli nowy rząd federalny jest mocno zaangażowany w ochronę klimatu, to z punktu widzenia obecnego rządu polskiego są to naprawdę radykalne propozycje. Inne są też odpowiedzi na wyzwania: jeśli Polska ma wycofywać się z energetyki węglowej, trzeba znaleźć zastępstwo. W Polsce planują więc budowę własnych elektrowni jądrowych, podczas gdy w Niemczech elektrownie jądrowe są obecnie zamykane. Zasadniczo istnieje potrzeba współpracy, ale obie strony muszą tego chcieć. Najważniejsze pytanie brzmi, czy spotkają się ponownie.

Wywiad przeprowadził redaktor naczelny MDR Cezary Bazydło.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.