Polska: dlaczego wielka reforma podatkowa PiS zawodzi

Reforma podatkowa powinna zapewnić wyborcze zwycięstwo partii PiS

Podczas gdy telewizja państwowa TVP i prorządowa prasa bagatelizują problem, rząd panikuje w próbie kanalizowania niezadowolenia: poprawia przepisy, które doprowadziły do ​​tych ulg podatkowych i obiecuje odszkodowania już w lutym. Ta błyskawiczna reakcja też nie jest zaskoczeniem, ponieważ reforma podatkowa była podstawą pakietu reform „Porządek Polski”, którego celem było uczynienie PiS po raz trzeci z rzędu zwycięzcą wyborów w 2023 roku.

Zabieraj bogatym, dawaj biednym

Na papierze pomysł jest zarówno prosty, jak i genialny: brać bogatym i dawać biednym. „Przypadkowo” wyborcy PiS są szczególnie liczni wśród nisko zarabiających w Polsce, podczas gdy wysoko zarabiający sympatyzują z opozycją – żartowniś, która źle o niej myśli, a nawet używa słowa „kupuję” głosy”!

Główne cechy polskiej reformy podatkowej
Zmiany są złożone. Jednym z najważniejszych jest jednak podwyższenie ulgi podatkowej z 8 000 do 30 000 zł obecnie. Przede wszystkim powinni skorzystać ludzie o niskich dochodach. Druga ważna zmiana: w przyszłości każdy będzie musiał opłacać składkę na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 9% swoich dochodów. Ponadto składka ta nie podlega już odliczeniu od podatku. W rezultacie, w szczególności osoby samozatrudnione są zobowiązane do płacenia wyższych opłat. Szczególne ulgi podatkowe mają rodziny z co najmniej czwórką dzieci, emeryci powracający do pracy oraz Polacy powracający z zagranicy.

Przepisy zostały skrytykowane jako bardzo złożone, więc nawet doświadczeni specjaliści od podatków muszą się do nich dobrać. Wielu podatników wpada więc nieświadomie w pułapkę, na przykład dlatego, że nie złoży na czas określonego formularza obniżającego podatek lub dlatego, że pracuje dla kilku pracodawców.

Pod tym względem reforma podatkowa jest następcą legendarnego już zasiłku na dzieci 500+, który istniał na początku ery PiS. W 2015 roku dosłownie wypłoszył partię rządzącą. Pod nazwą 500+ kryje się nowo wprowadzony zasiłek socjalny w wysokości 500 zł na dziecko. Umożliwił ograniczenie ubóstwa na dole piramidy społecznej – początkowo mocno krytykowany przez opozycję, obecnie przez wszystkie partie uznawany za pożyteczny.

Ale to, co było krytykowane wtedy, jak i teraz: PiS prowadziło w ten sposób rodzaj kupowania głosów za pieniądze podatników i stworzyło bazę lojalnych wyborców. Strach przed utratą zasiłku rodzinnego skłonił wiele osób w wyborach 2019 r. do głosowania na PiS. Ale w międzyczasie wdzięczność za zasiłek na dzieci wyparowała, więc trzeba było zrobić coś nowego: wspomnianą reformę podatkową.

Chaotyczna realizacja, wielu przegranych

Reforma z pewnością powinna wejść w życie w 2022 r., ponieważ jest to ostatni pełny rok podatkowy przed wyborami jesienią 2023 r. Jednak wdrożenie pod presją terminów doprowadziło do błędów, które dziś zagrażają sukcesom biznesowym. Ponieważ nie tylko policja i nauczyciele ucierpieli finansowo w wyniku reformy – prawdopodobnie mimowolnie. Pierwsza poważna korekta została dokonana jeszcze przed wejściem w życie reformy, kiedy okazało się, że nie tylko „naprawdę bogaci” pracownicy, ale nawet pracownicy o średnich dochodach będą musieli płacić dodatek.

To wtedy rozległ się pierwszy krzyk oburzenia. Następnie rząd zdecydował się na tak zwaną premię dla klasy średniej, która to tłumi. Kolejną grupą w niekorzystnej sytuacji są samotni rodzice. Do tej pory oceniano ich razem z dzieckiem, a więc mieli swoistą separację od małżonka, w której dziecko było uważane za „małżonka” dla celów podatkowych, a obciążenie podatkowe zostało zmniejszone o połowę. Zasadę tę zastąpiono stałym odliczeniem podatkowym, które tylko częściowo rekompensuje straty zainteresowanych osób.

Rząd się poprawia, efekt propagandowy się rozpada

Takie mankamenty w systemie pojawiają się regularnie: pułapki, które niedoinformowani podatnicy odkrywają (prawie) zbyt późno, np. opóźnienia w ubieganiu się o niektóre ulgi podatkowe, czy (prawdopodobnie niezamierzone) wady dla grup podatników, którym trudno nazwać siebie „bogatymi”. Rząd zawsze odpowiada uspokajającymi hasłami i łataniem prawa. Jednak oczekiwany efekt propagandowy osłabł. Przecież PiS chciało się zaprezentować z reformą podatkową jako partia, która bierze „od góry” i daje przeciętnemu obywatelowi. Wielki przebój, który zapewnił wybory, grozi, że nie weźmie udziału w wyścigu.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.