Polska: stan wyjątkowy na granicy z Białorusią | europejski | DW

Ludzie patrzą w obiektyw z daleka, między nimi a fotografem stoją ciężko uzbrojeni żołnierze. Niektórzy podnoszą ręce na powitanie. Nie uśmiechają się ani nie wyglądają szczególnie poważnie. Jednak wydają się dziwnie zdesperowani.

To rzadkie zdjęcia Afgańczyków, którzy od trzech tygodni tkwią na granicy polsko-białoruskiej. Czarno-białe zdjęcia wykonała Anna Maria Biniecka z Testigo Documentary, polskiego kolektywu dziennikarzy multimedialnych, publikujących między innymi materiały o tematyce politycznej lub społecznej, które nie są lub nie są przedmiotem zainteresowania mediów.

Zdjęcia można zobaczyć m.in. na Facebooku polskiej fundacji „Zbawienie” (Ocalenie), której działacze są tam od wielu dni i krytykują apatię polskich władz u 32 Afgańczyków i mężczyzn. „Obserwują Mohammada, krawca, który obiecał uszyć piękne płaszcze dla wszystkich pomocników w naszym obozie, gdy wyjdzie z piekła. Sayyed, kucharz, który chce przygotować swoje najlepsze danie, Qabuli (ryż z marchewką i rodzynkami). Abdul, inżynier elektryk Mohsen, kowal, Mohammad, tkacz dywanów” – napisali aktywiści w mediach społecznościowych. Przez megafon i przy pomocy tłumacza udało im się przeprowadzić krótkie rozmowy z uchodźcami i poprzez gesty dowiedzieć się, jakie mieli zawody przed wyjazdem z ojczyzny.

Brak dostępu dla dziennikarzy

Są skąpe zapisy i skąpe informacje, bo od wielu dni przedstawiciele organizacji pozarządowych i lekarze narzekają na brak dostępu do osób na granicy. Po wprowadzeniu stanu wyjątkowego stanie się to prawdopodobnie jeszcze trudniejsze, ponieważ zgodnie z przepisami stan wyjątkowy powinien obowiązywać przez 30 dni i dotyczyć 183 miejscowości w pasie przygranicznym. W przyszłości będą tam zakazane wszelkie zgromadzenia, fotografowanie i filmowanie „obiektów granicznych”, ale także żołnierzy, policji czy straży granicznej. Oraz: Dziennikarze nie mają już dostępu do dotkniętych obszarów.

Polscy pogranicznicy układają drut kolczasty na granicy z Białorusią (31.08.2021)

W zasadzie polski parlament mógłby w ciągu najbliższych dni unieważnić rozporządzenie, ale nie widać większości potrzebnej do tego. Były minister spraw wewnętrznych Polski Marek Biernacki powiedział, że jego zdaniem wprowadzenie stanu wyjątkowego jest „absurdalne”. „Zwykle wprowadza się go w krytycznej sytuacji, gdy organy państwowe nie mogą już działać w zwykły sposób i na podstawie obowiązującego prawa” – powiedział w wywiadzie telewizyjnym. Według niego taka sytuacja nie istnieje. A obecna opozycja kwestionuje też zasadność wprowadzenia stanu wyjątkowego dla 32 uchodźców.

„Przygotowany na każdy scenariusz”

W czwartek (2 września 2021 r.) urzędujący minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński zaznaczył, że wyjaśniał szczegóły zaraz po ogłoszeniu ugody. Wyraził nadzieję, że stan wyjątkowy doprowadzi do stabilizacji sytuacji na granicy: „Ten problem nie dotyczy 30 osób, które znajdują się po drugiej stronie granicy. To jest wierzchołek góry lodowej, który chce Łukaszenka daj nam. Nie pozwalamy, aby Polska stała się kolejną drogą masowej nielegalnej imigracji do Unii Europejskiej. Rząd nie pozwoli też na szwank bezpieczeństwa obywateli. Jako dodatkowy powód wprowadzenia stanu wyjątkowego podał zbliżające się manewry wojskowe za wschodnią granicą Polski. „Część tych ważnych ćwiczeń armii rosyjskiej odbędzie się na Białorusi, tuż przy naszej granicy”, powiedział Kamiński, dodając: „Musimy być przygotowani na każdy scenariusz, każdą prowokację na granicy”.

Mariusz Kamiński I Minister Spraw Wewnętrznych RP

Minister Spraw Wewnętrznych Mariusz Kamiński

„Nie pozwolą mi przejść”

Wprowadzenie stanu wyjątkowego oznacza, że ​​aktywiści i pracownicy pomocy muszą rozebrać swoje namioty i opuścić teren. Lekarka i aktywistka Paulina Bownik jest na miejscu prawie codziennie. Od lat stara się pomagać uchodźcom. Kiedy DW rozmawiała z nią kilka dni temu, udało jej się zbliżyć przynajmniej na kilka stóp do uchodźców, później tylko z większej odległości. „Ludzie, którzy mnie odrzucają, nawet nie chcą się identyfikować” – powiedział Bownik DW. „Przedwczoraj ktoś zemdlał, widzieliśmy go leżącego na ziemi. Wokół niego zebrali się inni uchodźcy i poprosili o lekarza. Widzieliśmy, że polscy i białoruscy żołnierze nie wiedzieli, co Policja, a dokładniej ich tak- zwanych siłami prewencji kryzysowej, jednak nie przepuściły mnie.”

Paulina Bownik |  polski lekarz i działacz

Działaczka i lekarka Paulina Bownik na granicy polsko-białoruskiej

Policja wyjaśniła lekarzowi, że przyjechali wspierać straż graniczną i że nie podejmują żadnych „własnych” działań, więc nie muszą się identyfikować. „Uchodźcy wyraźnie zgłaszają, że jest im zimno, że ktoś mdleje, a my nie możemy im pomóc, bo do tych ludzi blokuje nam policja. To jest nielegalne i to się dzieje na polskiej ziemi”. Oficjalnie migranci nadal obozowali na ziemi niczyjej lub białoruskiej.

Zorganizowana migracja

Grupa utknęła na granicy na ponad trzy tygodnie. Rząd w Warszawie oskarża białoruskiego przywódcę Aleksandra Łukaszenkę o zorganizowane sprowadzanie uchodźców z regionów objętych kryzysem na zewnętrzną granicę UE. Łukaszenka już pod koniec maja zapowiedział, że jego kraj nie będzie już uniemożliwiał migrantom kontynuowania podróży do UE w odpowiedzi na zaostrzenie zachodnich sankcji wobec Białorusi. Władca Mińska prawdopodobnie chce doprowadzić do nowego roku 2015 – powiedział minister spraw wewnętrznych Kamiński, odnosząc się do kryzysu uchodźczego sprzed sześciu lat.

Działaczka i lekarka Paulina Bownik mówi, że uchodźcy codziennie przekraczają granicę polsko-białoruską. Według oficjalnych informacji straży granicznej w sierpniu miało miejsce około 3500 nielegalnych prób wjazdu z Białorusi. W około 2500 przypadkach ludzie nie mogli tego zrobić. Bownik szacuje, że rzeczywiste liczby, w tym liczba niezgłoszonych przypadków, są trzykrotnie wyższe. „Ważne jest, aby pomóc tym ludziom” – powiedziała. „Nawet po ogłoszeniu stanu wyjątkowego znajdą się ludzie, którzy spróbują”.

Granica polsko-białoruska w pobliżu Usnarza Górnego

Paulina Bownik i działacze Fundacji „Zbawienie” na granicy z Białorusią

Czy Polska respektuje Konwencję Genewską dotyczącą Uchodźców?

Rafał Kostrzynski z polskiego przedstawicielstwa ONZ ds. uchodźców UNHCR powiedział DW, że w przypadkach takich jak ta, która ma miejsce obecnie na granicy polsko-białoruskiej, należy minimalizować koszty humanitarne. „Każde państwo ma prawo do ochrony swoich granic, ale granice muszą być przepuszczalne dla osób, które chcą ubiegać się o status uchodźcy i które najprawdopodobniej potrzebują ochrony międzynarodowej” – powiedział Kostrzynski. Straż graniczna odmawia jednak przyjmowania wniosków bez względu na podane powody. „Prawo międzynarodowe i polskie nie pozostawia wątpliwości, że osoba, która przybyła na granicę i ubiega się o status uchodźcy, nie popełnia przestępstwa, nawet jeśli nie ma przy sobie dokumentów i przekracza granicę w nieplanowanym miejscu” – wyjaśnia. Nie rozumie, dlaczego stosowanie odpowiednich przepisów jest zawieszone i przypomina, że ​​Polska również podpisała Konwencję Genewską dokładnie 30 lat temu.

Szefowa agencji ONZ ds. uchodźców w Polsce Christine Goyer pisze w dzienniku Rzeczpospolita: „Chciałabym wierzyć, że Polska pozostanie wierna tym wartościom i będzie chronić uchodźców przez co najmniej kolejne 30 lat”.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.