Timanowska na emigracji w Polsce – nieświadomy wróg reżimu

Sprinterka Kristina Timanowskaja w Warszawie (dpa-Bildfunk/AP/Czarek Sokołowski)

W wiosce olimpijskiej trener i ktoś z naszej drużyny przyszedł do mojego pokoju. Powiedzieli mi, żebym powiedział, że mam kontuzje i muszę wracać do domu, bo inaczej będę miał problemy w moim kraju. torby i zawiózł mnie na lotnisko, babcia zadzwoniła do mnie i ostrzegła: „Nie możesz przyjść, w telewizji mówią o tobie wiele złych rzeczy, że masz problemy psychiczne, może trzeba iść do przychodni lub do lekarza więziennego”.

„Cała sytuacja przerodziła się w skandal polityczny”

Najwyraźniej przeszkodą była krytyka sportowca na Instagramie: nie o polityce, jak podkreśla, chodziło o sport.

„Cała sytuacja przerodziła się w skandal polityczny, ale była to kwestia sportu. Popełniono błąd i dwóch sportowców nie mogło pojechać na olimpiadę. Powiedziałem tylko, że ktoś powinien wziąć odpowiedzialność za tę kwestię polityczną, zdziwiło mnie. Zawsze byłem aktywny na Instagramie, dzielę się tym, co się tam dzieje w moim życiu.

Zapisy z jego ojczystego kraju pokazały, że był telefon w telewizji w związku z jego adresem na Instagramie, aby odpowiednio skomentować; ale otrzymała więcej zachęty niż nienawistnych komentarzy, powiedziała.

Dramatyczne chwile na lotnisku

Ujawniła również szczegóły pozornie dramatycznych momentów na lotnisku w Tokio, kiedy próbowała użyć aplikacji tłumaczeniowej, aby pokazać funkcjonariuszom, że potrzebuje pomocy, pokazując swój telefon komórkowy. Ale zajęło trochę czasu, zanim ta wiadomość dotarła i została oddzielona od jej strażników.

Po otrzymaniu wizy humanitarnej do Polski nie myślała o ubieganiu się o azyl. Chciała po prostu kontynuować karierę sportową, wielokrotnie podkreślała.

„To, że przyjechałem do Polski, ma coś wspólnego z moimi rodzicami. Pomyśleli, że Polska może być najlepszym rozwiązaniem, bo czasem najłatwiej byłoby im przyjechać i się z nami spotkać”.

Pod koniec swojego wystąpienia w prasie przeciwniczka reżimu zaproponowała Timanovskiej wbrew jej woli koszulkę z napisem w języku angielskim, choć teraz niejednoznacznym: „Po prostu chcę biec”. A kiedy dziennikarze zapytali ją, czy chce dać swoim rodakom na Białorusi coś do roboty, powiedziała: przestań się bać.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.