Ukraińcy, którzy uciekli przed wojną: wymazują nasze miasta z powierzchni ziemi

Ten Ukrainiec wie, co to znaczy uciec przed wojną i co to jest nowy początek. Przeżył to już raz: w 2014r. z dzieckiem w rękach Ukraińców opuścił dom w Ługańsku i uciekł do Kijowa. Po 8 latach – to samo. W kijowskiej sypialni, ukrywanie się w piwnicy okazało się zbyt przerażające, u dziewczynki pojawiła się infekcja oka, w sklepach nie było lekarstw, a jej 77-letnia matka cierpiała na nadciśnienie.

„Dziękuję, dziękuję wszystkim. Nie myślałam, że będę musiała podróżować przez taki rok” – powiedziała starsza kobieta, która przyjechała na Litwę.

Kobiety znów musiały uciekać z wojny, tym razem z Ukrainy.

Ukraińcy mieli szczęście znaleźć osoby, które przywiozły ich do Polski samochodem w 12 godzin. Tam odnaleźli ich litewscy wolontariusze, zawieźli autobusem do centrum migracyjnego w Wilnie i znaleźli wolny pokój.

„Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo ludzie zostają tam, w centrum, siedzą i nie ma dokąd iść, bo nie ma nic. Mieliśmy szczęście, że zostaliśmy tu przywiezieni. Bardzo dobrze tutaj, nawet lepiej niż w domu w Kyjive. To prawda, bardzo dobry pokój. Przyjechaliśmy wczoraj, dziś dziecko jest już zapisane do szkoły i mam nadzieję, że pomoże mi znaleźć pracę – powiedziała Jelena, młoda mama.

Jelena ma nadzieję, że wojna wkrótce się skończy, ale doświadczenie Ługańska pokazuje inaczej.

„Właśnie wtedy do nas dotarło. Jeśli społeczeństwo się nie obudzi, myślę, że ludzie w Rosji, nawet wojsko, które nie pomoże swojej broni, przetrwa długo” – powiedziała Jelena ze łzami w oczach.

Irina z Charkowa to miasto rosyjskojęzyczne. Według niej najpiękniejsze miasto na Ukrainie. Charkive Irina prowadziła firmę finansową.

Nie nienawidzimy już Rosjan, nie chcę tego ukrywać, chcę, żeby wszyscy to słyszeli – teraz nienawidzimy Rosjan, chociaż mówimy po rosyjsku.

„Właśnie wtedy do nas dotarło. Nasze małe dzieci postanowiliśmy wyjechać, jechaliśmy bardzo długo. Nie rozumiemy, że gdyby Rosjanie przyszli nas uwolnić, to tylko by nas zjednoczyli”. „Nie nienawidzę już Rosjan, nie chcę tego ukrywać, chcę, aby wszyscy to słyszeli – teraz nienawidzimy Rosjan, mimo że mówimy po rosyjsku” – powiedziała Irina.

Pełny raport LNK – na filmie:


Ci Ukraińcy, kobiety i matki, pozostali w obwodzie trockim. Litewscy biznesmeni oferowali lokale lotnikom na lotnisku Połuknis. Każda rodzina ma osobne pokoje i internet, lodówki.

„Ciepła woda, dobre jedzenie, prysznic” – powiedział jeden z Ukraińców.

Mężczyzna i kobieta z dziećmi, którzy uciekli z wojny, są dokarmiani trzy razy dziennie w pobliskiej kawiarni. Ukraińcy dziękują za wszystko.

„Dziękuję wszystkim krajowi, jesteśmy bardzo szczęśliwi. „Cieszymy się, że tu wpadliśmy” – powiedział uchodźca.

Gminy umieją chyba tylko umieścić zdjęcie ukraińskiej flagi i zrobić sobie „selfiusa”, a my dobrzy ludzie, przedsiębiorcy, musimy pomóc, bo ich to nie obchodzi.

Przedsiębiorca Vaida Šedžiuvienė, która zgodziła się przyjąć 20 Ukraińców, mówi, że liczyła na to, że zapewni tylko zakwaterowanie, samorząd będzie dalej dbał o wszystko, ale w rzeczywistości wszystko było inne.

„Gminy prawdopodobnie wiedzą tylko, jak umieścić zdjęcie ukraińskiej flagi i zrobić „selfius”, a my, dobrzy ludzie, przedsiębiorcy, musimy pomóc, ponieważ ich to nie obchodzi” – powiedziała bizneswoman Vaida.

Do bizneswoman zwracają się też inni dobroczyńcy: okoliczni mieszkańcy przekazują ubrania, a właściciele lokalu zwalniają pilota z podatków od prądu i wody. Od pierwszego dnia pojawiła się szkoła dla 6 ukraińskich dzieci.

„Edukacja w naszej szkole prowadzona jest w polskim języku wykładowym, a jak wiadomo języki ukraiński i polski przeplatają się i są bardzo podobne, więc nie mamy większych problemów komunikacyjnych” – powiedział dyrektor Paluknis Longin Komolowski. . Gimnazjum.

Ale są problemy: kontrahenci zwrócili się do Trakai Waters o bezpłatne usuwanie ścieków. Otrzymałem odpowiedź, że firma nie będzie im udzielać pomocy charytatywnej.

„Nie jesteśmy podłączeni do wspólnej sieci kanalizacyjnej. Mamy swój własny dół, z grubsza rzecz biorąc, z którego musielibyśmy wyjść, w tym przypadku, gdzie obecnie mieszka 20 osób, co 4-5 dni. Cena za jedno wyjście to około 120 euro” – powiedział gospodyni Igor Murin.

Burmistrz Trok mówi, że nie obiecywał pomocy ukraińskim firmom i chronionym ludziom.

– Nie mamy pozwolenia na przeznaczenie na wsparcie rezerwy doraźnej, która znajduje się w funduszu dyrektora administracji – wyjaśnił burmistrz obwodu trockiego.

Premier zapewnia, że ​​ten błąd zostanie wkrótce naprawiony.

„Tyle gmin, ile będzie obiektywnej potrzeby, jak to kompensowaliśmy w innych odcinkach, nadal otrzymają rekompensatę” – zapewniła Ingrida Šimonytė.

Burmistrz Trok mówi, że gdyby ludziom lub firmom nie podobały się ich możliwości, uchodźcami wojennymi mógłby zająć się samorząd. Mówi się, że w rejonie trockim są jeszcze wolne miejsca dla 100 Ukraińców.


Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.