Winne są już typowe sadzonki państwa totalitarnego – Respublika.lt

– Kiedy słyszysz, jak mówimy, że żyjemy w niespokojnych czasach, przychodzi mi do głowy tylko wojna?

– Żyjemy w bagnie kłamstw. Nawet po inwazji Putina na Ukrainę wciąż dręczą nas szarlatane konstrukcje płci, wielokulturowości, względności i innych pseudo-teorii, ale z pewnością bardziej niepokoi nas wojna z Ukrainą, za którą, jak sądzę, częściowo odpowiada Zachód. W końcu bezpośrednio i pośrednio pomogli Rosji przygotować się do wojny.

Nawet po zajęciu Krymu Francja nadal dostarczała Rosji nowoczesną broń. W ciągu dwóch dekad rządów Putina Rosja cierpiała na „Sri Loderry”: byli wysocy urzędnicy głównych krajów (kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, ministrowie spraw zagranicznych Francji, Finlandii i Włoch) zostali zwerbowani na stanowiska szefów największych rosyjskich firm energetycznych i całej energetyki. zapadły decyzje na korzyść Rosji.

Pamiętaj, jak prezydent USA Donald Trump, który kiedyś przyjechał do Europy, rozgniewał anioły Merkel: wydajesz 200 miliardów dolarów rocznie. Płacicie 1 miliard euro Rosji, żeby się uzbroiła, a NATO nie może zapewnić choć trochę więcej finansowania. Ta „sroderyzacja” przyniosła owoce: wielkie mocarstwa zostały przekupione, na aneksję Krymu odpowiedziały jedynie pseudosankcjami.

Co prawda teraz są silniejsze, ale ich bolesny efekt będzie odczuwalny dopiero po dwóch latach, ale znowu ogon odwróci się, by nie dać ukraińskim myśliwcom, nawet starym „MiG-om”. , a nie krwawiącą Ukrainę, którą woleliby postrzegać jako marionetkę kontrolowaną przez Rosjan lub tylko jej część ze względu na problemy, jakie przysporzyła tej firmie wojna.

Teraz nie czas na rozmowy o sankcjach, ale o jak najszybszym dostarczeniu broni na Ukrainę i ewentualnym „zamknięciu” jej przestrzeni powietrznej. W końcu cała zachodnia strefa jest atakowana, a Europa zmaga się z zastojem napływu uchodźców. .

– A co z groźbą wojny nuklearnej ze strony Kremla?

– W końcu jasne jest, że Putin rozumie tylko argumenty siły. A jeśli chce odbudować stare terytorium, by odbudować dawny Związek Radziecki, a Zachód, bojąc się go drażnić, bełkocze jak mysz pod miotłą, to kiedy przestanie? Gdzie dostanie odbicia? Może w Paryżu?

Pamiętam wywiad z serbskim politykiem w radiu Svoboda. Zapytany, dlaczego rozpad Federacji Jugosłowiańskiej nie nastąpił bez rozlewu krwi i dlaczego Związkowi Radzieckiemu udało się temu zapobiec, Serb odpowiedział, że nie sądzi, by to zadziałało.

„Przyszłość” jest teraz: po inwazji na Gruzję w 2008 roku na ukraińską ziemię płynie krew rozdartego w 2014 roku Krymu.

– Czy dziś możemy wymienić pierwsze zmiany w naszym kraju wywołane wojną?

– Na Litwie wiele się zmieniło. Powiedzmy, że duża część ludzi, którzy szanowali Putina, już radykalnie zmieniła zdanie i zaszła między nami większa jedność. Ale wraz z wprowadzeniem stanu wyjątkowego na Litwie pojawiły się pewne ograniczenia i kilka. Wędrują już po niej różne media, miał już miejsce spisek przeciwko „Republice”, a ludzie kultury są już zmuszeni do publicznego potępienia rosyjskiej agresji.

Stopniowo zmierzamy w kierunku totalitaryzmu. Czym różni się totalitaryzm od autorytaryzmu? W państwie autorytarnym można spokojnie kontrolować swoje zdanie, ale w państwie totalitarnym, unikając represji, trzeba będzie w wyznaczonym czasie wyjść na ulicę i aktywnie wyrażać swoje poparcie dla partii i rządu. Bierność jest uważana za opór i podlega karze.

– Czy są inne oznaki powiewu dyktatury?

– Przyjęte przez Sejm zmiany w ustawie o informacji publicznej stanowią realne zagrożenie dla wolności wypowiedzi. W dojrzałym społeczeństwie to nie rząd, ale idee muszą walczyć z ideami. To symptomatyczne zjawisko, kiedy podczas obchodów 11 marca z sali wybiegł premier, lider partii oskarżonej o korupcję, przewodniczący Sejmu i inni liberałowie. Cóż, mówimy wściekłym językiem, że znajdujemy się w przesyconym środowisku. Niektóre wydają się nie na miejscu. Prawda jest wszędzie i zawsze. Gdyby wszyscy trzymali się prawdy, takie przemówienia nie pochodziłyby z trybuny sejmowej.

A czym teraz różni się medialne blokowanie od działań Putina polegających na zakazaniu mediów przeciwko niemu? Oczywiście rządowi nie grozi głupia retoryka, wulgaryzmy i przekleństwa – te etyczne wykroczenia są bardzo łatwe do opanowania – grozi mu rozsądna i ostra krytyka. Dlatego poszukuje się sposobów na uciszenie krytyków, z których jednym jest oskarżenie go o mowę nienawiści lub wrogą propagandę. To właśnie widzimy w przypadku Z.Sličytė.

W tej chwili można tylko mówić źle o przedstawicielu białej rasy, można pluć lub zwymiotować na chrześcijaństwo, ale jeśli powiem bardziej krytyczne słowo o zboczeńcu, o islamie, o czarnym człowieku, zostaniesz skazany bez procesu. Swoją drogą, czy wiesz, że język nienawiści to także rosyjski wynalazek? Po zbadaniu kilku tysięcy protokołów dokumentujących powstanie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka widać wyraźnie, że najwyraźniej to Rosja próbowała wprowadzić ten termin do Deklaracji, aby obronić się przed krytyką socjalizm (komunizm). Tu się nie udało, ale język nienawiści został później, z pomocą Francji, zapisany w Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 roku.

W ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia, wraz z upadkiem „imperium zła” i utratą moralności Zachodu, język nienawiści rozpoczął triumfalny marsz przez świat zachodni. Ale każdy nowy pomysł coś obraża, tutaj genderyzm To totalny kretynizm, ale powiedz swojemu apostołowi, że nawet w najbardziej pokojowej formie zostaniesz od razu oskarżony o język nienawiści.

Czy istnieje choćby dowcipne wyjaśnienie, dlaczego ci, którzy twierdzą, że są Napoleonami, są zamykani w klinice, a ci, którzy nazywają siebie „ludźmi”, żyją swobodnie w wolności?

– Czy polityka prowadzona przez Sejm i Rząd pomaga rodakom czuć się bezpieczniej?

– Nie sądzę, aby nieodpowiedzialne wypowiedzi naszych polityków służyły temu celowi. Wezwania D. Grybauskaitė i Andriusa Kubiliusa do pójścia na wojnę przed wojną są prowokacyjne, ponieważ ich słownictwo daje Putinowi okazję do powtórzenia mantry o zagrożeniu ze strony NATO. Kiedy ich słuchasz, zadaj sobie pytanie, czy postradali zmysły lub otrzymali takie zadania.

Może nie należy się dziwić, bo za jej prezydentury Grybauskaitė była niezawodną antyrosyjską kurtyną dla Europy, robiąc interesy z Rosją i budując Nord Stream 2. Może przez inercję nie rozumie, że „dziś należy namawiać Zachód, by nie walczyć, ale bronić Ukrainy, to jest „zamrożona” Unia Europejska, ale Litwa jest we Wspólnocie, a zwłaszcza w NATO, i jest lepiej chroniona przed agresją z zewnątrz.

– Jak myślisz, dlaczego unijni biurokraci, którzy nadali prodemokratycznej Serbii status prodemokratyczny, nie spieszą się z przyznaniem jej tego statusu?

– Decyzja o przyspieszeniu przyznania Ukrainie statusu kandydata podniosłaby morale jej obrońców, dawałaby nadzieję, ale nawet Unii Europejskiej się to nie udaje. Zwłaszcza, że ​​kandydaci czekają na przyjęcie od ponad dwóch lat; Serbia, o której pan wspomniał, jest na liście kandydackiej od 2009 roku. Bóg pozwolił mu przeżyć, ale jeśli zachowam go takim, jakim jest teraz, mam na myśli jego ducha walki – myślę, że UE nie będzie pożądana.

– Czemu?

– Wystarczy spojrzeć na jedność tego narodu przeciwko agresorowi, jaka determinacja, jaka będzie. Wyobraź sobie tętniący życiem i praktycznie odradzający się naród liczący 40 milionów ludzi, utwierdzający prawdziwe wartości cywilizacji we krwi i cierpieniu, z niepodważalną przesłanką, że suwerenność państwa musi być utrzymana, podczas gdy strategia UE jest skazana na zjednoczenie wszystkich narodów w narodach europejskich.

Myślę, że Ukraina kierowałaby się podobnymi zasadami jak Polska, która jest nieustannie krytykowana i sankcjonowana przez UE za swoją wewnętrzną autonomię polityczną. Dodajmy do tego Węgry, drugi kraj wyszehradzki, który znajdzie stumilionową siłę, na którą trudno byłoby nie liczyć. Dlaczego Europa miałaby wzmacniać tę flankę, jeśli z góry wiadomo: Ukraina, która oparła się takiej bestii, nie zostanie zepchnięta. Europejscy biurokraci nie potrzebują Ukrainy.

– Kto mógłby w tym czasie zwiększyć bezpieczeństwo wewnętrzne?

– Mobilizacja społeczna. Jednak w ciągu 30 lat niepodległości zrobiono na Litwie wszystko, aby popularyzować szkołę, aby nie wpajano nakazu, że obrona ojczyzny była zaszczytem i obowiązkiem. Takie cele są eliminowane z programów szkolnych, bez rozróżnienia na podręczniki historii i literatury litewskiej. Jeśli według liberałów jednostka jest centrum wszechświata, to w przypadku wojny może stracić bezpieczną Portugalię. Dlaczego nie? W innych krajach, takich jak Izrael, zachowanie państwa jest priorytetem, aw strategii rozwoju Litwy odnajdziemy cel „globalnej Litwy”.

Innymi słowy, jest skazany na zniknięcie. Kiedy prezydent Gitan Nauseda powiedział, że ambicja Polski, aby zachować suwerenność kraju, jest wartością i zapytał atakującego sąsiada UE o jego konstytucyjną dominację w polityce wewnętrznej, poseł Žygimantas Pavilionis powiedział, że jego słowa są wyrazem skrajnej prawicy. Innymi słowy, Pavilionis, odzwierciedlając poglądy eurobiurokratów, powiedział: jeśli chcesz niepodległego państwa, jesteś nazistą. A co mamy: w 1940 r. śmigłowiec naszych intelektualistów pojechał nieść „słońce”, dziś mamy bandę polityków, jak Kubilius, Pavilionis itd., dla których suwerenność jest przejawem nazizmu.

Czym różnią się od społeczeństwa, które tak uroczyście potępiają? Nic. To i tamto zapadlisko niepodległości Litwy.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.