Zmiana w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa: SPD chce teraz lubić mundury – Polityka

Czy lider SPD może odnieść się pozytywnie do jednego z ojców założycieli Włoskiej Partii Komunistycznej? W każdym razie Lars Klingbeil nie miał żadnych zastrzeżeń, gdy we wtorek rozpoczął swoje przemówienie na temat polityki zagranicznej i bezpieczeństwa w Berlinie oświadczeniem Antonio Gramsciego, że w czasie kryzysu to pierwsze zniknęło, ale nowe jeszcze się nie zaczęło.

Być może odniesienie do Gramsciego było również narzędziem stylistycznym używanym przez 44-letniego przywódcę partii, aby nadać jego myśleniu trochę historycznej głębi.

[Alle aktuellen Nachrichten zum russischen Angriff auf die Ukraine bekommen Sie mit der Tagesspiegel-App live auf ihr Handy. Hier für Apple- und Android-Geräte herunterladen.]

Następnie w wykładzie zatytułowanym „Przełom ery – początek nowej ery” na konferencji ogrodów zoologicznych Fundacji im. Fryderyka Eberta podjęto próbę wyciągnięcia bolesnych i odważnych lekcji z wojny Rosji z Ukrainą dla jego własna partia. , który od 24 lutego zmienił cały świat.

„Podejrzewam, że niektórzy ludzie w tej sali są teraz zaniepokojeni”, powiedział Klingbeil po około jednej trzeciej przemówienia. Bo już wtedy przedstawił tezy, do których mało kto by pomyślał, że jest zdolny do tego przywódca socjaldemokratów.

„Musi twierdzić, że jest wiodącą siłą”

Na przykład idea domagającego się przywództwa z Niemiec. Klingbeil wyraźnie domagał się nowej pionierskiej roli w obliczu dramatycznych wydarzeń w Europie.

„Po prawie 80 latach niechęci Niemcy mają teraz nową rolę w międzynarodowym układzie współrzędnych” – powiedział. Musi „mieć pretensje do władzy”. Nie oznacza to, że wyglądasz na „rozproszonego lub rozwścieczonego”.

Ta nowa rola będzie wymagała trudnych decyzji finansowych i politycznych. Jako wiodąca potęga Niemcy muszą także masowo promować suwerenną Europę.

Jako pierwszy po wybuchu wojny ogłosił „punkt zwrotny epoki”: kanclerz Olaf Scholz (SPD).Zdjęcie: Michael Kcaller/dpa

Ale to nie była jedyna impertynencja bardziej tradycyjnych socjaldemokratów. Bo przywódca partii i syn żołnierza, jak zauważył, opowiadał się za nowym, pozytywne stosunki z Bundeswehrą.

Ma nadzieję, że Niemcy wypracują „nową normalność” w stosunkach z siłami zbrojnymi, które w okresie poprzedzającym wybuch wojny są coraz bardziej spychane na dalszy plan debaty publicznej. Nadszedł czas, aby „oddać hołd i uznanie tym, którzy służą naszemu krajowi, którzy są gotowi posunąć się do skrajności”.

Stosunki między SPD a Bundeswehrą charakteryzowały się dużym napięciem przed 24 lutego, a tym bardziej przed poznaniem porozumienia koalicyjnego pod koniec 2021 roku. Kulturę partyjną SPD „Partii Pokoju” uznano za bardziej krytyczną wobec wojska.

To, że SPD od lat uniemożliwiało zakup dronów bojowych do ochrony żołnierzy służących za granicą i nie złożyło wyraźnego zobowiązania do zakupu nowoczesnych samolotów bojowych w ramach „dzielenia jądrowego”, nie zostało dobrze przyjęte przez wojska. Te dwa punkty zostały jedynie wyjaśnione w umowie koalicyjnej.

Mówienie o wojnie nie prowadzi do wojny

„Potrzebujemy zupełnie innej debaty na temat polityki bezpieczeństwa w Niemczech” – powiedział polityk SPD. Polityka pokoju oznacza „postrzeganie siły militarnej jako uzasadnionego narzędzia politycznego”.

Mówienie o wojnie nie prowadzi do wojny: „Przymykanie oczu na rzeczywistość prowadzi do wojny”. Lider SPD przypomniał, że w okresie Ostpolitik Willy’ego Brandta, a potem Helmuta Schmidta budżet obronny stanowił 3% produkcji gospodarczej.

Klingbeil również wystąpił do sądu z błędami. Niemcy „zbyt wygodnie osiedlili się na tym świecie”, skarżył się: „Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że dawno sprawy potoczyły się inaczej.

Powinniśmy widzieć sygnały z Rosji inaczej. Szczególnie dotyczy to niemieckich socjaldemokratów: „Popełniliśmy błędy w naszych stosunkach z naszymi partnerami w Europie Wschodniej i Środkowej.

Jeśli Lars Klingbeil postawi na swoim, osoby noszące mundury znów powinny być bardziej cenione w społeczeństwie. Tutaj kanclerz Olaf Scholz…Zdjęcie: Michael Kcaller/dpa

Na dowód tej tezy przytoczył swój odruch odrzucenia ostrzeżenia litewskich socjaldemokratów, którzy przybyli do Berlina o ataku Putina na ich kraj, zanim zmienił zdanie.

„Jeśli usłyszymy od krajów bałtyckich lub z Polski, że boją się być kolejnymi celami Rosji, to musimy potraktować to poważnie” – zażądał. Zbyt mało uwagi poświęcono ostrzeżeniom z Europy Wschodniej przed Rosją. Teraz chce pojechać na Litwę i do Polski.

Klingbeil chce krytycznie zrewidować rosyjską politykę

Klingbeil nie odszedł od członków partii docenili Ostpolitik, ani jej drugą fazę, podczas której poświęcono prawa człowieka na rzecz stabilności. „Jestem dumny z Ostpolitik Willy’ego Brandta” – powiedział.

Niedawno zapowiedział, że w ramach prac nad nową agendą międzynarodową krytycznie przeanalizuje rosyjską politykę SPD.

Ominął kolejną kluczową dla wielu socjaldemokratów kwestię. Eksperci wzywają do refleksji nad wspólną francusko-niemiecką zdolnością odstraszania nuklearnego w celu zmniejszenia zależności europejskiej polityki bezpieczeństwa od Stanów Zjednoczonych.

Klingbeil, który mógł przynajmniej wspomnieć o debacie, która była jeszcze w powijakach, nie odniósł się do „udziału nuklearnego” Niemiec, który był kontrowersyjny w SPD.

Socjaldemokrata intensywnie przygotowywał się do wystąpienia i rozmawiał z socjaldemokratami oraz ekspertami z think tanków w Brukseli, Sztokholmie, Bommersvik, Lizbonie i Madrycie. Wyraźnie określił swoje tezy jako impuls do dalszej debaty: „Chcę debaty”.

Bianca Robbins

„Miłośnik internetu. Dumny ewangelista popkultury. Znawca Twittera. Przyjaciel zwierząt na całym świecie. Zły komunikator”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.