Rosyjski myśliwiec przechwycił nad Morzem Czarnym polski samolot, z którego korzystała agencja ochrony granic Frontex. Polska straż graniczna mówiła o „niebezpiecznym manewrze”.
Według informacji z Warszawy rosyjski myśliwiec zbliżył się niebezpiecznie do polskiego samolotu nad Morzem Czarnym. Polska jednostka typu „Let L-410” była już w piątek na locie patrolowym dla europejskiej agencji ochrony granic Frontex, kiedy została przechwycona przez rosyjski „Sukhoj Su-35” – powiedział strażnik.
Incydent miał miejsce w międzynarodowej przestrzeni powietrznej w wyznaczonym obszarze operacyjnym Rumunii. Rosyjski myśliwiec wykonywał „agresywne i niebezpieczne manewry”. Trzykrotnie leciał w kierunku samolotu ochrony granicy i zbliżył się tylko na około pięć metrów.
Załoga najwyraźniej na krótko straciła kontrolę
Załoga polskiego statku chwilowo straciła kontrolę nad samolotem turbośmigłowym, który stracił wysokość z powodu turbulencji, które się pojawiły. Powiedział, że tylko dzięki ich doskonałym umiejętnościom piloci mogli bezpiecznie wylądować. Na pokładzie było pięć osób – dwóch pilotów i trzech strażników granicznych.
Rumuńskie i hiszpańskie samoloty zostały następnie wprowadzone przez NATO w stan „pogotowia wstępnego” – poinformowało rumuńskie Ministerstwo Obrony. „Ten incydent jest kolejnym dowodem prowokacyjnych działań Federacji Rosyjskiej na Morzu Czarnym”.
Incydent nie jest odosobniony
Polski samolot stacjonuje w Rumunii od 19 kwietnia i ma tam pozostać do 17 maja. Jest to część operacji Fronteksu organizowanej przez Rumunię, w której uczestniczą również Hiszpania i Szwecja.
Nad Morzem Czarnym wielokrotnie zbliżały się samoloty UE i NATO oraz rosyjskie odrzutowce – jeszcze przed rozpoczęciem rosyjskiej agresji na Ukrainę.
„Komunikator. Profesjonalny badacz kawy. Irytująco skromny fanatyk popkultury. Oddany student. Przyjazny ćpun mediów społecznościowych”.