Polska zniesie VAT na produkty spożywcze i obniży akcyzę na paliwo – Litwa pójdzie inną drogą

Ich rząd zdecydował się na zniesienie skądinąd niskiego podatku od wartości dodanej na żywność od pierwszej połowy lutego. Zmniejsza również akcyzę na paliwo, energię elektryczną i nazywa to „tarczą antyinflacyjną”. Taki przykład nie imponuje jednak władzom litewskim, że kupujący nie odczują spadku cen, który kosztowałby budżet setki milionów.

Na kilka lat, zapomniawszy z powodu pandemii tras do tańszych polskich sklepów, przed tym wielkim świętem, Suwalscy Litwini znów obładowali się pełnymi ciężarówkami z artykułami spożywczymi: „Co kupujemy ? Wszystko. Kupiliśmy mleko, jogurty i słodycze, mięso. To już drugi raz, kiedy opuściliśmy sklep.”

Litewskie samochody mogą wkrótce stać się tu jeszcze pełniejsze. Od lutego polski rząd walczy z inflacją i znosi obecny 5% podatek VAT na produkty spożywcze. To prawda, tymczasowo, tylko na sześć miesięcy, a to będzie wymagało zezwolenia Komisji Europejskiej. Ale to nie wszystko.

Od stycznia Polska obniży także akcyzę na paliwo. Na pół roku znosi również akcyzę na energię elektryczną dla odbiorców krajowych. Wszystkie te działania polski rząd nazywa „tarczą antyinflacyjną”.

Polacy obiecują zerowy podatek VAT na żywność, podczas gdy w naszym kraju sięga on nawet 21%. Podobno tymczasowo podwyższony przez rząd Kubiliusa podczas poprzedniego kryzysu litewski VAT udowodnił, że nie ma nic trwalszego niż zapowiadany przez polityków tymczasowy charakter.

Litwini rozważają:

„Litwa powinna pójść w jej ślady, aby wyrównać ceny, nikt już nie pojedzie do Polski”.

„Polacy bardzo dużo robią dla swoich ludzi – obcinają zarówno akcyzę, jak i żywność, aby ułatwić życie. A nasz rząd nie próbuje”.

Ludzie uważają, że przynajmniej niewielka obniżka VAT sprawi, że żywność będzie tańsza:

„W tym czasie doszliśmy do naszej wiedzy. Nie mam słów, wiesz, nie chcę już o niczym myśleć. Emerytury wyniosą 50 euro, a wszystko stało się bardzo drogie. ”

„To by się zmniejszyło, ale jest bardzo prawdopodobne, że nie zmniejszy się tak bardzo, jak mogłoby się zmniejszyć”.

Liderzy litewscy nie widzą jednak potrzeby naśladowania polskiego przykładu. Minister Finansów powtarza to, co powiedział poprzedni i poprzedni rząd.

„Większość korzyści nie trafia do kupujących, ale do producentów i dealerów. Oznacza to, że największymi beneficjentami korzyści byłyby duże centra handlowe, w przypadku Litwy” – mówi minister finansów Gintarė Skaistė.

Ekonomiści uważają, że oczekiwanie, że zniszczenie PMV w Polsce znacząco obniży ceny żywności, jest bezpodstawne. Pięć procent cen nie spadnie.

„Towary podstawowe będą tańsze o 3-4%. Kurs złotego w ciągu miesiąca, który widzieliśmy w ostatnich miesiącach, też może się wahać” – mówi ekonomista Tadas Povilauskas.

Dobra wiadomość dla sąsiadów jest taka, że ​​w przeciwieństwie do Litwy jedzenie może być tanie przynajmniej przez sześć miesięcy.

„Może to być narzędzie, które pomoże tym firmom nie podnosić cen, nie podnosić ich szybciej. Widzieliśmy to również na Litwie, kiedy lokalom gastronomicznym oferowano tymczasowo preferencyjną stawkę, nikt nie spodziewał się spadku cen. pośrednie wsparcie dla firm z tego sektora” – komentuje ekonomista Nerijus Mačiulis.

Podczas gdy ceny żywności będą nadal rosły na Litwie, aw Polsce mogą stać się tańsze, ekonomiści nie wykluczają, że rodacy znów napływają do sąsiadów. Z pewnością nie przewidują masowych napływów do Polski. Ekonomista Tadas Povilauskas tłumaczy, że trudno będzie nawet policzyć, czy ceny w Polsce zmieniły się z powodu zniesienia podatku VAT, czy z powodu stale zmieniających się cen surowców.

„W ciągu roku ceny żywności na Litwie wzrosły o 8%. W Polsce – 6-7 proc. W krótkim okresie tendencje są podobne. Jeśli zboże podrożało, to na Litwie i w Polsce drożeje” wyjaśnia T. Povilauskas.

Opozycyjne społeczeństwo, Partia Pracy, niedawno zaproponowało wprowadzenie na Litwie obniżonego podatku VAT w wysokości 9% na żywność zamiast obecnych 21%. Ale liderzy zmagają się z budżetem.

„Wtedy szacunki określały straty na około pół miliarda euro. Gdyby ustalono stawkę zerową, jak proponowano w Polsce na ograniczony czas, straty dla budżetu byłyby jeszcze większe” – wyjaśnia G Skaistė.

„Jakie inne alternatywy? Podwyżka podatku? Czy nie podniesiemy pensji nauczycieli i lekarzy, nie pożyczymy ich i nie sfinansujemy? Żadna z tych alternatyw nie jest bardzo atrakcyjna. Atrakcyjnie jest tylko powiedzieć, że obniżymy VAT na produkty spożywcze, dopóki nie zaczniesz dyskutować i skąd wziąć pieniądze – komentuje N. Mačiulis.

Ponadto obniżka podatku od wartości dodanej sprawiłaby, że żywność byłaby nieco tańsza dla wszystkich konsumentów, w tym dla osób zamożnych, które nie dotknęły tej sytuacji. Liderzy litewscy tłumaczą, że pieniądze budżetowe lepiej kierować do tych, którzy uzyskują najniższe dochody. Jednak ciągłe zapewnianie, że płace i emerytury w przyszłym roku wzrosną szybciej niż ceny, nie ma sensu. Departament Statystyki podaje, że w grudniu inflacja osiągnęła prawie 11%. Gdy od stycznia emerytury wzrosną o 12%, płaca minimalna wzrośnie o prawie 14%.

„Najtrudniej będzie tym, którzy otrzymują wynagrodzenie nieco poniżej średniej i których pensje nie będą rewidowane w pierwszej połowie przyszłego roku” – mówi T. Povilauskas.

Inflacja jest nadal zawyżona przez rosnące ceny gazu i energii elektrycznej. A na początku roku szał cenowy nie opadnie.

„Instytucje międzynarodowe przewidują, że ceny energii ustabilizują się w pierwszym kwartale przyszłego roku, a inflacja w drugiej połowie roku powinna być niższa” – mówi G. Skaistė.

W listopadzie inflacja w Polsce była o 1,5% niższa niż na Litwie. Jeszcze przed obniżką akcyzy paliwo było w Polsce znacznie tańsze. Jeśli w naszym kraju litr benzyny kosztuje około 1,4 euro, sąsiedzi płacą o 15 centów mniej.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.