Warszawa domaga się: czy w Niemczech jest mniejszość polska?

Zapytania z Warszawy
Czy w Niemczech jest mniejszość polska?

Tomasz Dudek

Oprócz mniejszości duńskiej, łużyckiej, fryzyjskiej, Sinti i romskiej, w Niemczech istnieje uznana mniejszość polska. Przynajmniej o to prosi polski rząd. Argumenty są dyskusyjne.

Dla Angeli Merkel nie będzie to przyjemna pożegnalna wizyta w Warszawie w najbliższą sobotę. Ponieważ w ostatnich latach Polska stała się piątym co do wielkości partnerem handlowym Niemiec, stosunki polityczne uległy wyraźnemu ochłodzeniu. Było to widoczne w połowie czerwca, podczas obchodów 30. rocznicy podpisania polsko-niemieckiej umowy sąsiedztwa. Prezydent federalny Frank-Walter Steinmeier złożył jedynie kilkugodzinną wizytę w Warszawie 16 czerwca, podczas której wygłosił przemówienie okolicznościowe. Z kolei 25. rocznicę uczczono konsultacjami polsko-niemieckiego rządu.

Poza kontrowersyjnym gazociągiem Nord Stream 2 czy polskimi żądaniami reparacji za zniszczenia II wojny światowej, jest jeszcze jedna sprawa, której Niemcy poświęcają niewiele uwagi i która budzi oburzenie po obu stronach: żądanie uznania mniejszości polskiej w Niemczech.

Popyt nie jest nowy, ale nabrał nowego rozmachu po dojściu PiS do władzy sześć lat temu. „Wśród niedokończonych spraw należy wspomnieć o kwestii mniejszości polskiej w Niemczech” – powiedział Andrzej Przyłębski, Ambasador RP w Niemczech, w Konserwacja z ogólnopolską agencją informacyjną PAP z okazji 30. rocznicy polsko-niemieckiego porozumienia sąsiedzkiego. Szymon Szynkowski vel Sęk, sekretarz stanu w polskim MSZ, również złożył skargę w znanym dzienniku „Republika”Niemcy nie wypełniają swoich zobowiązań wobec „mniejszości polskiej”, która liczyłaby od 1,5 do 2 mln osób. – Myślę, że nasze oczekiwania są lekceważone – powiedział polityk PiS, który regularnie porusza ten temat w rozmowach ze stroną niemiecką.

Wygląda na to, że w przeszłości wszystko było lepsze

Narodowi konserwatyści posługują się art. 20 traktatu niemiecko-polskiego z 1991 r., aby uzasadnić swoje roszczenia o uznanie mniejszości polskiej w Niemczech (pdf). To nie tylko gwarantuje poszczególnym grupom narodowym obu krajów zachowanie ich języka i kultury, ale także przywiązanie do ich tożsamości etnicznej. W umowie dokonano subtelnego rozróżnienia w tym zakresie. Podczas gdy mówi o mniejszości niemieckiej w Polsce, która ma swój ośrodek w województwie górnośląskim w Opolu, o Polakach w Niemczech mówi się jako o „obywateli niemieckich polskiego pochodzenia lub wyznających język, kulturę i polską tradycję”. Zgodnie z polskim prawem wyborczym mniejszość niemiecka w Polsce jest również zwolniona z 5% przeszkody, dlatego od 1991 roku ma co najmniej jednego posła w polskim Sejmie.

Dziesięć lat temu, z okazji 20. rocznicy niemiecko-polskiego porozumienia sąsiedzkiego, artykuł ten został ponownie zrewidowany. Aby zrekompensować brak statusu mniejszości, Niemcy zobowiązały się do nawiązania kontaktów federalnych i stanowych dla Polaków mieszkających w Niemczech. Nie podobało się to jednak narodowym konserwatywnym politykom i przedstawicielom niektórych polskich stowarzyszeń. Józef Malinowski, prezes Związku Polaków w Niemczech, narzekał zaledwie kilka tygodni temu w polskim radiu, że jego organizacja przez lata bezskutecznie próbowała uzyskać status mniejszości w Niemczech. Powołał się przy tym na zarządzenie Hermanna Göringa z 1940 r., które zakazywało polskim stowarzyszeniom działania na ówczesnych terenach Rzeszy. „Jesteśmy zaskoczeni, że dekret ten obowiązuje do dziś, dlatego odmawia się nam praw, które już mieliśmy” – powiedział Malinowski.

Potomkowie „Polaków Zagłębia Ruhry” nie uważają się za Polaków

Ale eksperci dość sceptycznie odnoszą się do historycznego odniesienia, że ​​Polacy mieli w Niemczech w okresie międzywojennym status mniejszości. „Do wybuchu II wojny światowej w Niemczech toczyło się ożywione życie polskie, ale Polacy nie mieli oficjalnego statusu mniejszości. Takiego prawa i tak nie było” – tłumaczy Andrzej Kaluza z Niemieckiego Instytutu Polskiego. w Darmstadcie. „Ponadto większość Polaków mieszkała w tym czasie na Górnym Śląsku, Pomorzu lub Mazurach. Niektórzy z nich również mieli tam specjalne prawa. Ale to są obszary, które stały się częścią Polski, gdy Polska przeniosła się na zachód w 1945 roku” – kontynuował Kaluza.

Kaluza ma nie tylko wątpliwości historyczne. Potomkowie tzw. Polaków Zagłębia Ruhry, którzy wyemigrowali do Zagłębia Ruhry 150 lat temu, „wiedzą skąd pochodzą ich nazwiska, ale nie identyfikują się z Polską” – tłumaczy naukowiec. „A wśród około 2 milionów ludzi polskiego pochodzenia w Niemczech jest wielu przesiedleńców, którzy wyemigrowali tutaj jako Niemcy” – kontynuował Kaluza. „Mieliśmy ostatnią dużą falę imigracji z Polski po wejściu Polski do UE w 2004 roku. I zgodnie z prawem międzynarodowym migranci nie są mniejszością narodową”.

Kolejnym wątpliwym aspektem roszczeń mniejszości polskiej o uznanie jest organizacja mieszkających tam Polaków. „Stowarzyszenia takie jak Związek Polaków w Niemczech nie ujawniają swoich numerów członkowskich. To nie do końca pokazuje zasadność występowania tych stowarzyszeń w imieniu mieszkających tu Polaków” – mówi Kaluza.

Jest też kwestią dyskusyjną, czy uznana mniejszość, jaką cieszą się w Niemczech Serbołużyczanie, Duńczycy, Fryzowie, Sinti i Romowie, przyniosłaby korzyści mieszkającym tam Polakom. Głównym punktem spornym były i nadal są lekcje polskiego w niemieckich szkołach. „Niemcy przez długi czas naprawdę nie wypełniały swoich zobowiązań wynikających z umowy sąsiedztwa”, mówi Torsten Kluthe, były sekretarz stanu ds. integracji w Ministerstwie Spraw Społecznych Nadrenii Północnej-Westfalii. Dziś sytuacja się poprawiła. „W ciągu ostatniego roku szkolnego w Nadrenii Północnej-Westfalii ponad 5000 dzieci i młodzieży uczęszczało na lekcje języka polskiego w swoim języku ojczystym, włączone w regularne lekcje”, mówi nie bez dumy Kluthe, ale przyznaje jednocześnie, że wciąż jest ich dużo. do zrobienia. – Niestety nie we wszystkich krajach związkowych tak jest – mówi polityk SPD.

Ale mimo tej wady jest to zaleta, której nie mają uznane mniejszości w Niemczech. – Jeśli członek mniejszości duńskiej lub serbołużyckiej przeniesie się na przykład do Monachium, nie będzie gwarantowanych lekcji języka, bo jego prawa mniejszości tam nie obowiązują. Inaczej jest z Polakami mieszkającymi w Niemczech z powodu umowy sąsiedzkiej – tłumaczy Kaluza. . Aspekt pomijany przez stronę polską w roszczeniach o uznaną polską mniejszość.

Aktualizacja: Pierwotna wersja tego artykułu stwierdzała, że ​​polska konstytucja gwarantuje mniejszości niemieckiej miejsce w Sejmie. Naprawiliśmy to.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.