Polscy naukowcy mieszają rosyjski GPS

Po wykluczeniu SWIFT: czy rosyjski system nawigacyjny będzie teraz również podlegał sankcjom?


24 aktywne rosyjskie satelity GLONASS krążą około 19 000 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. Jednak, jak wszystkie satelity, są one również podatne na błędy. (zdjęcie: dpa)



Powiadomienie o nowych artykułach:



System nawigacji satelitarnej GLONASS jest uważany za rosyjski odpowiednik amerykańskiego GPS i europejskiego GALILEO. W związku z inwazją na Ukrainę naukowcy z Centrum Badań Kosmicznych PAN rozeszli się, wynika z raportu polskiego publicznego portalu naukowego „TVP Nauka” postanowił zakończyć wsparcie techniczne dla rosyjskiego systemu nawigacyjnego. W ten sposób mówi się, że jest znacznie upośledzony w swoim funkcjonowaniu. Do tego samego apelują także polscy naukowcy z całego świata.

Jak działa GLONASS?

Podobnie jak GPS i GALILEO, system nawigacji satelitarnej GLONASS – którego zaawansowane odbiorniki mogą dostarczać wyniki z dokładnością do centymetra – opiera się na co najmniej trzech orbitujących satelitach, które określają położenie odbiornika, takiego jak telefon komórkowy. Jest to możliwe dzięki pomiarowi odległości między satelitami a telefonem komórkowym. Proces ten, oparty na propagacji fal elektromagnetycznych, jest często ilustrowany za pomocą trzech sferycznych sfer sygnałowych, z których każda reprezentuje zasięgi trzech satelitów.

Kiedy te trzy sfery się przecinają, zwykle pozostają tylko dwa punkty. W większości przypadków punkty te można bez problemu wykorzystać do określenia położenia – ponieważ jeden z dwóch punktów znajduje się zwykle daleko od atmosfery ziemskiej lub wewnątrz Ziemi. Do uzyskania jeszcze dokładniejszych wyników potrzebny jest wtedy trzeci satelita. Aby to określenie lokalizacji działało prawidłowo, wymagany jest najwyższy poziom precyzji: pozycje satelitów muszą być precyzyjnie określone – a zainstalowane tam zegary atomowe muszą być zsynchronizowane.

Jak można zakłócić GLONASS?

W tym miejscu wkraczają stacje naziemne: 24 aktywne satelity GLONASS muszą znać swoją pozycję z niezwykle wysoką precyzją, aby można było określić lokalizację. Zapewniają to laserowe pomiary odległości ze stacji naziemnych „International Laser Ranging Service” (ILRS) administrowanej przez USA. Takie stacje naziemne są na całym świecie, jedna z nich znajduje się w Borówcu pod Poznaniem i obsługiwana jest przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Kiedy badacze z naziemnej stacji ILRS w Kijowie poprosili swoich kolegów z polskiej stacji laserowej o zatrzymanie pomiarów laserowych dla rosyjskich satelitów, spełnili to. Doktor Paweł Lejba, kierownik Obserwatorium Astrogeodynamicznego PAN w Borówcu, potwierdza to przed TVP Nauka: „Nasza praca, nasze pomiary były i są wyłącznie naukowe i pokojowe. Dlatego nie możemy i nie będziemy wspierać agresywnych diet.

Jakie może to mieć konsekwencje dla armii rosyjskiej?

W dłuższej perspektywie, zdaniem Lejby, wstrzymanie pomiarów laserowych mogłoby „powodować niedokładne informacje o położeniu odbiorników wykorzystywanych przez rosyjskie wojsko” i wpłynąć, być może nawet w decydujący sposób, na przebieg wojny na Ukrainie. Według Lejby prawidłowe funkcjonowanie rosyjskich systemów zależy od wsparcia wszystkich stacji naziemnych ILRS. Stacje naziemne rozsiane po całym świecie obejmowałyby nie tylko stacje laserowe, ale także centra danych, które obliczają trajektorie satelitów i dostarczają powiązane bazy danych. Jeśli rosyjskie systemy nawigacyjne zostaną teraz odcięte najpierw od danych z Polski, a potem od danych z całego świata, może to stać się niezwykle ważnym problemem dla rosyjskiego wojska.

Bez pomiarów i informacji ze stacji naziemnej sygnały, których dokładność zależy od najwyższego poziomu, byłyby coraz bardziej wadliwe. Tak powinno być – podkreślił Lejba w rozmowie z polskim portalem internetowym „WP-Tech”, „na przykład, aby utrudnić ustalenie położenia odbiorników używanych przez armię rosyjską”. To samo dotyczy, jak przyznaje naukowiec, ale także urządzeń z odbiorem GLONASS na całym świecie. Do polskiej inicjatywy dołączyli już badacze niemieccy i łotewscy, ale jeszcze nie do ILRS. Lejba przypisuje to bliskości organizacji z rządem USA: Ze względu na współpracę z Rosją w kosmosie – która trwa pomimo wojny – decyzja dla USA nie była „łatwa”.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.