Ukraina (desperacko) wątpi w Niemcy | MDR.DE

Niemcy przyjacielem? Raczej nie.

Polska jest obecnie bardzo popularna wśród Ukraińców. Według niedawnego sondażu ukraińskiego instytutu socjologicznego „Rating Group”, 79% uważa zachodniego sąsiada za kraj wyraźnie przyjazny. Zupełnie inne Niemcy. W rankingu plasuje się to tylko na 16%, daleko za Wielką Brytanią czy Stanami Zjednoczonymi, postrzeganymi jako bezsprzecznie przyjazne przez 53 i 52%.

Jest to jasne, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Niemcy od lat pozycjonują się jako główny mediator w wojnie w Donbasie i najważniejszy sojusznik Ukrainy. Reputacja byłej kanclerz Niemiec Angeli Merkel, wielokrotnie wymienianej w sondażach na Ukrainie wśród najpopularniejszych polityków zagranicznych, była odpowiednio wysoka. Mimo że „porozumienie mińskie z 2015 roku”, w którym pomagała pośredniczyć, nie zakończyło rozlewu krwi na wschodniej Ukrainie, Ukraińcy doceniają zaangażowanie Merkel.

Ale to się zmieniło na przestrzeni lat i kiedy Merkel po raz ostatni odwiedziła Ukrainę jako kanclerz w sierpniu 2021 r., gniew był namacalny. Dalsze przywiązanie Niemiec do kontrowersyjnego gazociągu „Nord Stream 2”, ale także fakt, że Berlin nadal był zasadniczo zależny od Rosji jako głównego dostawcy energii na ropę i gaz, przechyliły nastroje przeciwko Niemcom.

Niespodzianka Olaf Scholz

Zwrot Niemiec był tym bardziej zaskakujący dla wielu na Ukrainie, że Olaf Scholz, nowy kanclerz federalny, postanowił zawiesić „Nord Stream 2” przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji. SPD przez długi czas była postrzegana w Kijowie przede wszystkim jako partia rosyjskiego lobbysty Gerharda Schrödera. Gdy rząd federalny również ogłosił, że zamierza dostarczyć broń bezpośrednio na Ukrainę, było wielkie zaskoczenie i podekscytowanie. Ale to ostatnie trwało tylko krótko.

Nastrój znów się zmienia

Tymczasem Niemcy znów są postrzegane na Ukrainie jako kraj hamujący, ostatni kraj, który trzeba jeszcze przekonać do podjęcia działań UE przeciwko Rosji. Bardzo nagłośniona dostawa pocisków przeciwlotniczych Strela na Ukrainę wywołała wiele kpin w mediach społecznościowych: według doniesień medialnych większość z 2700 pocisków zatwierdzonych do eksportu z zapasów NVA była po prostu bardziej użyteczna. Niemcy jednak wywołały jeszcze większe kpiny ze swojej wcześniejszej decyzji o wysłaniu na Ukrainę zaledwie 5000 hełmów w obliczu groźby rosyjskiej inwazji.

Na Ukrainie nie umknęło również zauważenie, że Bundestag kontynuował porządek obrad po nadaniu wideo przemówienia prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Wiele osób na Ukrainie zastanawia się teraz, czy większość niemieckich polityków zdaje sobie sprawę z tego, jak zła jest sytuacja na Ukrainie lub czy żyje we własnym świecie komfortu. Głównym punktem krytyki jest jednak to, że Niemcy nadal nie mogą obejść się bez energii z Rosji. „Berlin sponsoruje zabijanie Ukraińców przez rosyjskie wojsko”, to popularne stanowisko wśród ukraińskich internautów.

Ukraińska krytyka także niemieckich debat

Ukraińcy reagują również z niezrozumieniem na niektóre debaty w Niemczech poza polityką rządu. O fiksacji wielu mediów na pułku Azowskim. Oczywiście: wielu mężczyzn z Azowa ma neonazistowską przeszłość, a także ma kontakty z prawicowymi ekstremistami z Niemiec. I oczywiście możesz to skrytykować. Ale z jednej strony pułk od momentu włączenia do Gwardii Narodowej Ukrainy jest mniej ideologiczny niż w 2014 roku, a z drugiej liczy maksymalnie 2500 ludzi – i nie jest mało reprezentatywny dla Ukraińców. armia. To ciągłe odwoływanie się do tego, co z pewnością nie jest bezproblemowym pułkiem obecnie broniącym ciężko wywalczonego Mariupola, jest często postrzegane jako pośrednia pomoc propagandzie Kremla ze strony rzekomo faszystowskich przywódców Kijowa, a wojna jako rzekoma operacja denazyfikacji.

Ludzie są również oburzeni, że Die Linke często bardzo sympatyzuje z rosyjskim agresorem i jego rzekomymi „interesami bezpieczeństwa”, nie szczędząc jednocześnie krytyki atakowanej Ukrainy. Na przykład w poniedziałek lewicowe ugrupowanie parlamentarne w Bundestagu ostro skrytykowało tymczasowy zakaz działalności partii prorosyjskich i prorosyjskich na Ukrainie, nie wspominając nawet w swoim oświadczeniu o wojnie agresywnej Rosji na Ukrainie.

Z drugiej strony na Ukrainie mile widziane są wielkie demonstracje solidarności w Niemczech i wielka pomoc dla ukraińskich uchodźców. Ale w najbliższej przyszłości Berlin nie będzie postrzegany jako wielki sojusznik. Zbyt duża jest obawa, że ​​interesy gospodarcze Niemiec mogą być nadal ważniejsze dla niemieckiej polityki niż pokój na Ukrainie.

Howell Nelson

„Typowy komunikator. Irytująco skromny fan Twittera. Miłośnik zombie. Subtelnie czarujący fanatyk sieci. Gracz. Profesjonalny entuzjasta piwa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.